Żużel: Zadebiutował u Golloba. Teraz pracuje dla mistrza świata

Żużel.

W dzisiejszym żużlu na sukces danego zawodnika pracuje sztab ludzi. W trakcie zawodów najbliżej żużlowców są ich mechanicy. Aktualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik od lat korzysta z pomocy dwóch tych samych zaufanych osób – Grzegorza Musiała i Seweryna Czerniawskiego.

Bartosz Zmarzlik i Grzegorz Musiał
Bartosz Zmarzlik i Grzegorz Musiał (Foto: Przegląd Sportowy)

Obaj są głęboko w cieniu mistrza, nigdy nie wychodzą przed szereg, ale obaj są również bardzo otwarci i sympatyczni. Nawet w chwilach niepowodzeń zachowują zimną krew, choć takich sytuacji w ostatnich latach jest niewiele.

Przyjrzyjmy się bliżej osobom z najbliższego otoczenia aktualnego mistrza świata, zaczynając od Grzegorza Musiała, zaś w najbliższym czasie nieco więcej napiszemy o Sewerynie Czerniawskim.

Grzegorz Musiał, jak zapewne niektórzy pamiętają, jeździł na żużlu. Nie szło mu najlepiej, ale skoro nie mógł się zrealizować jako żużlowiec pozostał w tym sporcie w innej roli. Przypomnijmy tylko, że karierę zaczynał na podgorzowskich minitorach, a jego wzorem był Krzysztof Cegielski. Kiedy przyszło przejść na duży tor Musiał wybrał Polonię Bydgoszcz zamiast rodzinnej Stali Gorzów, której kibicował od dziecka.

– W Gorzowie było w tym okresie bardzo dużo utalentowanej młodzieży i wiedziałem, że jak tutaj zdam licencję będzie mi trudno przebić się do składu – tłumaczy. – Dlatego kiedy miałem czternaście lat w rodzinnym gronie zapadła decyzja, że przeniosę się do Bydgoszczy. Tam tej młodzieży za bardzo nie było i liczyłem, że szybko się rozwinę. Podobnie uczynił Łukasz Stanisławski, a po nas także Grzesiek Czechowski – przypomniał.

Explore more:  Grigorij Drozd dla PS: "Jestem gotowy na wojnę z Diablo. To może być walka roku"

Po czterech sezonach jazdy nad Brdą na rok przeniósł się do Grudziądza, potem do Gdańska, ale szybko zrezygnował.

– Na początku sezonu miałem w Toruniu upadek na zawodach młodzieżowych i pojawiły się problemy z kręgami szyjnymi. Przyjechałem do Gorzowa i razem z rodzicami uznaliśmy, że nie ma co dalej ryzykować ze zdrowiem. Z dnia na dzień zakończyłem karierę – wyjaśnia.

Startując na żużlu miał smykałkę do pracy w warsztacie. Dzięki dobrej znajomości z Wojciechem Malakiem, głównym mechanikiem Tomasza Golloba, Grzegorz miał dostęp do boksu najlepszego polskiego żużlowca w historii.

– Motocykle już w tym czasie nie stanowiły przede mną większych tajemnic. Nie miałem problemów z pracą, jak i próbowaniem różnych nowinek. Tomek dla mnie, ale nie tylko dla mnie, był autorytetem, a nawet postacią zjawiskową, człowiekiem z innej planety. Niechętnie dopuszczał do siebie kogokolwiek z zewnątrz. Ja miałem to szczęście, że przy pomocy Wojtka mogłem co nieco dotknąć, obejrzeć, spojrzeć, czasami nawet coś tam pomogłem – opowiada.

W 2002 roku w wyniku problemów zdrowotnych jednego z mechaników Golloba, Musiał dostał propozycję pojechania na Grand Prix do słoweńskiego Krško.

– Przed wyjazdem do Słowenii drugi z mechaników Tomka miał drobny wypadek i nie mógł pojechać – wspomina. – Wojtek Malak zaproponował, żebym to ja wskoczył w jego miejsce, Tomek się zgodził i tak zadebiutowałem w nowej roli, od razu jako mechanik wielokrotnego medalisty mistrzostw świata. Przeżycie było ogromne, bo Tomek przegrał te zawody o błysk szprychy w finałowym wyścigu. Myślę, że tamto doświadczenie potem miało wpływ na podjęcie przeze mnie w 2005 roku decyzji o pozostaniu w żużlu, ale już w roli mechanika – wyjaśnia.

Pierwszym zawodnikiem, z którym podjął stałą współpracę był Paweł Hlib. Nie trwało to długo, bo młodzieżowiec Stali wyjechał do Tarnowa, a Musiał nie chciał zostawiać rodzinnych kątów i zaczął pomagać Jarosławowi Łukaszewskiemu. Po roku powrócił do Hliba, gdyż ten ponownie został zawodnikiem Stali i współpraca pomiędzy obydwoma panami nawiązała się na nowo.

Explore more:  pickerington north football

– Z tego okresu najprzyjemniej wspominam piękny dzień awansu Stali do Ekstraligi oraz zdobycie przez Pawła brązowego medalu indywidualnych mistrzostw świata juniorów w Ostrowie – zaznacza.

W latach 2009-15 Grzegorz Musiał pracował w teamie Mateja Žagara, aż któregoś dnia Bartosz Zmarzlik zapytał się starszego kolegi, czy gdyby zdołał awansować do Grand Prix, to czy nie chciałbym przyjść do niego?

– Odpowiedziałem twierdząco i po awansie dotrzymałem słowa. I tak współpracujemy już cztery lata – mówi skromnie, dodając, że z pracy u mistrza świata jest bardzo zadowolony. I choć nie ma go w domu praktycznie przez osiem miesięcy w roku, to wszystko jest wynagradzane sukcesami sportowymi.

– Każde miejsce Bartka na podium w Grand Prix czy dobry występ w lidze lub w innych zawodach wynagradza mi się te godziny spędzone w warsztacie, w parkingu czy w podróżach – tłumaczy.

Grzegorz nie zrezygnował ze swojej pierwszej pasji, jaką były motocykle. Ma popularnego ścigacza i chętnie na niego wsiada, żeby sobie pojeździć. Lubi aktywność fizyczną, chętnie odwiedza siłownię, gra w piłkę nożną. Kibicuje razem z dziewięcioletnią córeczką Zuzanną szczypiornistom Stali.

Grzegorz Musiał
Grzegorz Musiał (Foto: Przegląd Sportowy)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

20 stycznia 2020, 15:14.

Korespondent żużlowy „Przeglądu Sportowego”.

southampton vs wolves

chelsea vs leeds united

wolves vs mu

leeds vs west ham

leeds united vs man city