Trener Arki: Nie jestem katem

1 liga.

Arka Gdynia to dla mnie przede wszystkim duże wyzywanie. Klub ma markę, są tutaj warunki do pracy, fajni kibice, poważne cele – powiedział trener Arki Petr Nemec.

Rozmawiał Jacek Główczyński..

29 lipca 2011, 02:47..

| Aktualizacja 29 lipca 2011, 02:48.

Czy piłka nożna to było to, co zawsze chciał pan robić w życiu?

Nie. Jako młody chłopak chętniej grałem w koszykówkę i siatkówkę. Gdybym był wyższy, to pewnie zdecydowałbym się na jedną z tych dyscyplin. Ale ze swoim wzrostem nie miałem tam czego szukać, dlatego dopiero w czasach juniorskich zabrałem się na poważnie za futbol. Zresztą trenerem też nie chciałem zostać.

» Kto będzie mistrzem Polski w sezonie 2011/2012 Ekstraklasy? Głosuj!

Dlaczego, przecież jako piłkarz musiał być pan spełniony?

To prawda. Zdobyłem złoty medal olimpijski w Moskwie w 1980 roku. Ale trenerem nie chciałem być z tego względu, gdyż uważałem, że nie mam w sobie tego, co teraz najczęściej się o mnie mówi, czyli że potrafię pogonić do pracy. A wtedy to było niezbędne, gdyż liczyła się wytrzymałość i znacznie więcej biegało się na treningach niż teraz. Przekonał mnie dopiero Frantiąek Čermak, który trenował mnie, gdy na dwa lata trafiłem do wojska.

Jest pan katem dla piłkarzy?

Uważam, że robię treningi takie jak w większości klubów w Europie. Stawiam na dynamikę, szybkość, siłę. Może to zawodnicy, którzy narzekają, nie są przygotowani do wysiłku, a może to efekt tego, że zimą w Polsce pogoda jest tragiczna i praktycznie przez trzy miesiące nie można grać w piłkę. Najlepszym potwierdzeniem, że nie jestem żadnym katem, są piłkarze, którzy przyszli za mną do Arki. A przecież żegnając się ze Świnoujściem, wcale ich za sobą nie ciągnąłem, ale mówiłem, aby najpierw dogadywali się z Flotą.

Explore more:  netherlands national football team vs usmnt lineups

Lubi pan rozmawiać z piłkarzami?

Staram się rozmawiać. Dobre relacje z nimi buduję również dlatego, że jeszcze nie zapomniałem, co się robi z piłką na boisku. Myślę, że to mój atut, iż byłem dobrym środkowym pomocnikiem. Gdy trzeba, to nie ograniczam się do słów. Wychodzę na murawę i pokazuję podopiecznym, jakich zagrań oczekuję.

Co człowiek z takimi umiejętnościami robił tak długo na piłkarskiej prowincji?

Nigdy nie myślałem, że moje życie przez 10 lat kręcić się będzie wokół Polski. Nawet teraz żona nie jeździ ze mną, gdyż uważamy, że ktoś w rodzinie powinien mieć stabilną pracę. Ale nie żałuję. Jestem człowiekiem kochającym piłkę. Jeśli spotykam tak samo myślących piłkarzy, w dodatku chętnych do pracy, zawsze się dogadamy, bo to ważniejsze niż język, którym się mówi. Parę sukcesów w Miedzi czy we Flocie też udało mi się zdobyć.

Właśnie. Dlaczego tylko w tych klubach? Przecież zaczynał pan ze Śląskiem i z Widzewem w ekstraklasie.

Do wszystkiego dochodziłem zawsze swoją pracą. Gdy robiłem licencję trenerską, nie skorzystałem z ułatwień przysługujących w tym względzie kadrowiczom, ale chciałem ten zawód poznać od podstaw. Do Polski też nie trafiłem dzięki wujkowi czy znajomościom. I tak jest nadal. Nie dzwonię po dyrektorach sportowych, nie pukam, nie wchodzę przez okno, gdy wyrzucają mnie przez drzwi. Myślę, że to dobra droga. Przynajmniej każdemu śmiało mogę patrzyć w oczy.

Arka to dla trenera szansa powrotu do dużego futbolu?

Arka to przede wszystkim duże wyzwanie. Klub ma markę, są tutaj warunki do pracy, fajni kibice, poważne cele. Szkoda tylko, że było tak mało czasu na poukładanie drużyny i zgranie się zawodników. Życzyłbym sobie, aby nikomu nie zabrakło cierpliwości, abyśmy mogli spokojnie pracować i zmierzać do tego, co sobie założyliśmy. Rozliczać powinno się po sezonie.

Explore more:  Nie żyje Sabine Schmitz, legendarna zawodniczka przegrała walkę z rakiem

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

29 lipca 2011, 02:47..

Rozmawiał Jacek Główczyński..