Tour de Pologne: “Nie nazwałbym siebie bohaterem”

Kolarstwo szosowe.

Było chyba z sześć czy siedem takich porządnych “skoków”. Udało się mi, chociaż było bardzo ciężko. Łapały mnie skurcze, myślałem, że nie wjadę pod ostatnią premię górską – mówi Łukasz Bodnar, jeden z bohaterów wtorkowego etapu Tour de Pologne.

2 sierpnia 2011, 21:05..

| Aktualizacja 2 sierpnia 2011, 21:06.

Jak się czuje polski bohater po etapie Tour de Pologne, w którym jechał pan na czele przez kilka godzin i był na ustach kibiców w Katowicach?

Łukasz Bodnar (kolarz grupy CCC Polsat Polkowice): Czuję się bardzo dobrze, chociaż nie nazwałbym siebie bohaterem. Chciałem dzisiaj pokazać się i powalczyć o zwycięstwo. Oczywiście liczymy głównie na klasyfikację generalną, ale mieliśmy też takie założenie, by wygrać chociaż jeden etap. Szkoda, że na koniec w Katowicach nie spadł deszcz, bo miałbym większą szansę na dojechanie do mety. Cieszę się, że byłem w tej ucieczce, ale mam mały niedosyt, bo niewiele mi zabrakło.

Kilkanaście kilometrów przed metą postawił pan wszystko na jedną kartę i samotnie odskoczył od pięcioosobowej ucieczki. Taki był plan?

Wiedziałem, że gdy przewaga spadnie poniżej minuty, to ktoś spróbuje pojechać samotnie po zwycięstwo etapowe. Było chyba z sześć czy siedem takich porządnych „skoków”. Udało się mi, chociaż było bardzo ciężko. Łapały mnie skurcze, myślałem, że nie wjadę pod ostatnią premię górską.

Explore more:  KSW. Materla: Janikowski jest wybitnym zawodnikiem. Będę czekał!

Dobrze wam się współpracowało w tej uciekającej grupie?

Na początku wszystko było w porządku, pracowaliśmy razem. Później po premii lotnej sytuacja się popsuła. Każdy chciał odskoczyć, nikt nie chciał pracować na innego. Takie skoki po 100 kilometrach przejechanych są dla kolarza najgorsze. Ale z drugiej strony zawsze trzeba próbować zaatakować.

W środę pierwsze góry. Jaką taktykę ma grupa CCC Polsat Polkowice przed etapem z Oświęcimia do Cieszyna?

Nasza taktyka przed wyścigiem była taka, by na pierwszych trzech etapach zabierać się w ucieczki. Od środy rola moja i kolegów zmienia się. Mamy pracować dla Marka Rutkiewicza, naszego lidera, na którego bardzo liczymy w tym wyścigu. Jest też w naszym składzie as w rękawie, Tomasz Marczyński, który mam nadzieję, że też powalczy w klasyfikacji generalnej. Naszym zadaniem będzie pilnowanie, by i on, i Marek nie stracili i przyjechali z takim samym czasem jak zwycięzca.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

2 sierpnia 2011, 21:05..

Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet.

Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet.