Sikora uratował remis

Ekstraklasa.

W sobotnich Derbach Wielkopolski Lech Poznań zremisował przed własną publicznością z Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wlkp. 2:2. Podział punktów nastąpił już w doliczonym czasie gry. Bohaterem – {b}Adrian Sikora{/b} – wielki mały człowiek, wystarczy spojrzeć na zdjęcie obok.

14 kwietnia 2007, 16:53..

| Aktualizacja 14 kwietnia 2007, 16:53…

Gospodarze pierwszą bramkę zawdzięczają niefortunnej interwencji Igora Kozioła, który chciał wybić piłkę spod nóg Zbigniewa Zakrzewskiego, a w konsekwencji wstrzelił piłkę do własnej bramki. Może gdyby Sebastian Przyrowski był na swoim miejscu, ustrzegłby Kozioła przed kompromitacją. Do remisu doprowadził filigranowy Adrian Sikora, który w 51. Minucie po idealnym dośrodkowaniu Michała Golińskiego z rzutu wolnego, ośmieszył obronę Lecha z bliska głową skierował piłkę do siatki Krzysztofa Kotorowskiego. 72. Minuta i kolejne w tym meczu prowadzenie dla Lecha. Tym razem Marcin Zając z głębi boiska podawał do Jakuba Wilka. Ten zagrał na pole karne, gdzie Jacek Dembiński z bliska głową strzelił gola. A w ostatniej z dwóch doliczonych przez sędziego Gilewskiego minut punkt dla Groclinu uratował Adrian Sikora. Mierzący zaledwie 170 cm Sikora obydwa gole zdobył głową! Przy tym drugim trafieniu asystował mu Piotr Piechniak. Lech Poznań – Groclin Dyskobolia 2:2 (1:0) Bramki: 1:0 Igor Kozioł (26-samobójcza), 1:1 Adrian Sikora (51-głową), 2:1 Jacek Dembiński (72-głową), 2:2 Adrian Sikora (90+2 – głową). Żółta kartka – Lech: Dimitrije Injac. Groclin: Błażej Telichowski. Sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom). Widzów 15 000. Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski – Marcin Kikut, Bartosz Bosacki, Zlatko Tanevski, Grzegorz Wojtkowiak (60. Dawid Kucharski) – Marcin Zając, Dimitrije Injac, Rafał Murawski, Jakub Wilk (78. Ilian Micanski) – Zbigniew Zakrzewski (66. Jacek Dembiński), Przemysław Pitry. Groclin Dyskobolia: Sebastian Przyrowski – Vlade Lazarevski (21. Radek Mynar), Igor Kozioł, Łukasz Tupalski, Błażej Telichowski – Piotr Rocki (67. Piotr Piechniak), Piotr Świerczewski (46. Adrian Sikora), Michał Goliński, Marek Sokołowski, Radosław Majewski – Takesure Chinyama. Pojedynki poznańsko-grodziskie nawet jeśli nie mają wysokiej stawki, traktowane są bardzo poważnie i prestiżowo. Derby Wielkopolski miały różne oblicza – było trochę pikniku, ale także sporo ładnych akcji i emocji do ostatnich minut nie brakowało. Poznaniacy przystąpili do derbowego meczu osłabieni brakiem kontuzjowanego kapitana – Piotra Reissa. Nieobecność lidera w grze ofensywnej Kolejorza była widoczna. Lechitom brakowało pomysłu na sforsowanie bloku defensywnego Groclinu. I pewnie długo lechici biliby głową w mur, gdyby nie pomoc samych grodziszczan. W 26 minucie Zbigniew Zakrzewski ścigał się z Igorem Koziołem do piłki. Obrońca Groclinu uprzedził rywala, ale chyba nie zauważył, że z bramki w sukurs mu wyszedł Sebastian Przyrowski. W efekcie piłka, mimo rozpaczliwej pogoni zawodników gości, wturlała się do pustej bramki. Grodziszczanie w pierwszej połowie grali dość bojaźliwie, mocno cofnięci. Osamotniony napastnik Groclinu – Takesure Chinyama skutecznie był pilnowany i odcinany od podań przez obrońców Lecha. Dopiero utracona w banalny sposób bramka poderwała gości do bardziej zdecydowanych akcji. W 34 minucie piłkarze obu drużyn walczyli w powietrzu w polu karnym o piłkę, ta znalazła się pod nogami Piotra Rockiego, który z bliska trafił w słupek. W przerwie szkoleniowiec gości Maciej Skorża postanowił wzmocnić siłę uderzeniową swojej drużyny. Piotra Świerczewskiego zmienił Adrian Sikora i szybko okazało się, że był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Sześć minut po wejściu na boisko, filigranowy napastnik Groclinu uprzedził znacznie wyższych defensorów Lecha i głową pokonał Krzysztofa Kotorowskiego. Znakomitą asystą z rzutu wolnego popisał Michał Goliński. Mecz wreszcie się ożywił, bowiem zarówno Lecha jak i Groclinu nie satysfakcjonował podział punktów. Szansę na zmianę rezultatu miał Zakrzewski, lecz przegrał pojedynek sam na sam z Przyrowskim. Goście posiadali przewagę, ale zbyt często tracili głowę pod bramką gospodarzy. W 72 minucie kibicom przypomniał się Jacek Dembiński, rozgrywający mecz nr 300 w polskiej ekstraklasie. Wprowadzony zaledwie sześć minut wcześniej 38-letni piłkarz Lecha wykorzystał dokładne podanie Jakuba Wilka i głową zmusił do kapitulacji Przyrowskiego. Był to już 95 gol Dembińskiego w lidze. Jednak nie Dembiński, a Sikora został bohaterem spotkania. Gdy kibice Lecha już świętowali zwycięstwo, grodziski napastnik w doliczonym czasie gry znów wykazał się sprytem i po centrze Piotra Piechniaka ponownie głową trafił do siatki. Powiedzieli po meczu: Franciszek Smuda, trener Lecha: – Przez cały tydzień rozmawialiśmy o napastnikach Groclinu, co jest ich mocną stroną. Tymczasem wychodząc na boisko zapominają o tym. Nie wiem, czy moi piłkarze zlekceważyli Sikorę, bo jest mały. Takich bramek nie powinno się tracić i zawodnicy sami muszą wyciągnąć z tego konsekwencje. Maciej Skorża, trener Groclinu: – Myślę, że jak na derbowe spotkanie rozgrywane w takich upalnych warunkach było sporo ciekawej gry, dużo emocji. Co do postawy mojej drużyny – zagraliśmy dwie różne połowy. W pierwszej nic nam się nie kleiło, głupio straciliśmy bramkę i musieliśmy wzmocnić siłę ataku. Stąd wejście na boisko Adriana Sikory, który uratował nam punkt. Dawno w lidze nie strzeliliśmy już dwóch bramek i z tego trzeba się cieszyć.

Explore more:  Grał u Heynckesa, ale ceni Brosza. Angulo podekscytowany ekstraklasą

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

14 kwietnia 2007, 16:53..