Piłka po polsku w Belfaście

Piłka nożna.

Założona przez Polaków drużyna piłkarska już za dwa sezony może reprezentować Irlandię Północną w europejskich pucharach. Oczywiście teoretycznie. Na razie Sparta Belfast rozpoczyna rozgrywki w Belfast District League – odpowiedniczce polskiej trzeciej ligi.

25 lipca 2010, 13:16..

| Aktualizacja 25 lipca 2010, 13:16…

Zapału i pomysłów nie brakuje. Ale są tacy, którzy Sparcie życzą wielu przegranych. I Irlandczycy, i Polacy. I nie chodzi tu tylko o piłkę nożną.

Z zawodnikami Sparty spotykam się w Belfaście dwukrotnie. Dariusz, Łukasz i Piotr zaprosili nas do domu. Mieszkają około 2 kilometrów od centrum miasta. W małej kamienicy przy ruchliwej ulicy z klubami i barami. Jest już grubo po północy. Większość osób gra w rzutki. Nagle z parteru słychać krzyki. Wszyscy biegną na dół. Przy wejściu do domu stoi trzech Irlandczyków. Krzyczą i pokazują obelżywe gesty. Są już praktycznie w mieszkaniu, gdy do akcji wkracza Dariusz. – Chodź, frajerze, Polaczku. Jeden na jednego – krzyczą Irlandczycy.

Dariusz ściąga koszulkę. Miejscowi się cofają. – Starczy, koniec – pada komenda. Odchodząc, odgrażają się. Mówią coś o dzwonieniu po braci, granatach. I pieprzonych Polakach.

– No, najwyżej trzeba będzie się przeprowadzić – mówi następnego dnia Dariusz. Jest jednym z pierwszych, którzy dołączyli do drużyny. Pochodzi z Radomia, pracuje od dwóch lat w knajpie specjalizującej się w serwowaniu buritos. – Może nam wrzucą granat do domu? Cholera wie, z nimi nigdy nic nie wiadomo. Dasz sobie radę z jednym, zaraz się okazuje, że on ma pięćdziesięciu braci. I poczekają z zemstą. Może dzień. Może miesiąc – opowiada Dariusz.

Kamera się przyda.

Kiedy wyjeżdżałem, mściciele jeszcze się nie pojawili, Dariusz nadal spokojnie pracował w barze. Jak co dzień, wraz z jednym ze współlokatorów i do tego kolegą z drużyny, przygotowywali na zapleczu nadzienie do buritos. Może czas zemsty Irlandczyków nadejdzie we wrześniu? Wtedy drużyna Sparty Belfast rozpocznie rozgrywki w 4. Lidze. A już w meczach sparingowych z lokalnymi zespołami było gorąco, nawet bardzo gorąco. Piłkarze z Irlandii Północnej przez lata grali tylko we własnym towarzystwie, jedynie czasem trafiając na pojedynczych Polaków w składach zespołów. Teraz za przeciwnika mają zupełnie obcy twór. – Dlatego wszystkie nasze mecze będziemy nagrywać. Żeby później, w razie problemów mieć dowody – zapowiada Łukasz Adamczyk podczas naszego następnego spotkania.

28-letni Adamczyk żyje w Irlandii Północnej od pięciu lat. Przez chwilę reprezentował barwy jednej z najbardziej rozpoznawalnych drużyn tego kraju, Glentoranu Belfast. Zagrał nawet w meczu sparingowym z Manchesterem United. Trzy lata temu. Teraz drugi trener Sparty kopie piłkę w drugiej lidze. W drużynie Loughgall FC, za 40 funtów tygodniowo.

Explore more:  Śląsk traci pozycję lidera

Obsługą kamery zajmie się Olek Paprocki, przyjaciel Łukasza. W Belfaście mieszka czwarty rok. Od samego początku pracuje razem z Adamczykiem. W kantynie północnoirlandzkiego oddziału BBC. Łukasz jest menedżerem, Olek ma robotę w kuchni. W piłkę średnio potrafi grać, więc pomaga drużynie w inny sposób. Zajmuje się sprawami organizacyjnymi, szukaniem sponsorów. No i będzie nagrywał mecze chłopaków.

Kasy nie ma, więc kamera każdorazowo będzie pożyczana od znajomego Czecha. – Nie jest to sprzęt, który powala z nóg. Zwykła kamera turystyczna. Nam wystarczy, bo przecież nie będziemy przeprowadzać jakichś specjalnych transmisji, tylko kręcić tak na wypadek, gdyby coś się stało – mówi przyszły operator. A w Belfast District League czasami się dzieje. – Na trenera jednej z drużyn komisja ligi nałożyła roczną karę zakazu prowadzenia drużyny. Musiał też zapłacić 2000 funtów grzywny. Według oficjalnego oświadczenia wszystko za to, że naruszył nietykalność sędziego – opowiada Adamczyk. Według nieoficjalnej wersji nienaruszalność została pogwałcona dość brutalnie, bo arbiter od ukaranego trenera dostał kilka razy pięścią w twarz . Tak, żeby już dalej gwizdać w meczu nie mógł.

Trzeba jednak przyznać, że Sparta stara się stanąć ponad podziałami panującymi w Irlandii Północnej. Zagrała zatem tak w organizowanym przez katolików turnieju Patsy Gibson Memorial Shield, jak i w imprezach firmowanych przez protestantów – o Puchar Tommy’ego Morrowa i w Woodvale Festival.

Wojna polsko-polska.

Czy Sparta Belfast okaże się celem ataków miejscowych piłkarzy, będzie wiadomo we wrześniu. Ale już teraz jest fragmentem rozgrywek w środowisku polonijnym.

Polonia wydaje w Belfaście dwa miesięczniki: „Kropkę” i „Link”. Pierwsza drużyna piłkarska działająca wedle profesjonalnych zasad założona w Irlandii Północnej potrzebuje rozgłosu. Normalne. Przedstawiciele Sparty próbowali zatem nawiązać kontakt z „Kropką”. Okazało się to trudne, bo osoba pisząca w tym miesięczniku o sporcie powiązana jest z drużyną Polonia Pff. To może wykluczyć pisanie o Sparcie w sposób obiektywny. Polonia Pff nie gra co prawda w profesjonalnej lidze, ale to pierwsza polska drużyna w Belfaście. Niespełna dwa lata temu odeszło z niej trzech niezadowolonych piłkarzy i założyło konkurencyjny zespół – Red Eagles. Potem Red Eagles przemianowali się na Spartę i zapisali do profesjonalnej ligi. Tak więc w „Kropce” spartanie niekoniecznie muszą być ulubieńcami.

Zostaje drugi z miesięczników – „Link”. Ale tam nie ma kolumny sportowej. Sparcie udało się na razie zdobyć pół strony w każdym numerze. Zawodnicy śmieją się, że to dzięki ich drużynie w końcu powstał w tej gazecie dział sportowy. W zamian logo gazety jest na spodenkach graczy i na stronie internetowej zespołu.

Explore more:  Developres z Superpucharem! Blagojević: Dziś pokazałyśmy charakter

Nauczka od Polonii.

Polonia Pff nosa Sparcie zdołała już utrzeć nie tylko w polonijnej gazecie. Na boisku też. Niedawno Sparta zorganizowała turniej o puchar… Sparty Belfast. W organizacji wydatnie pomogła miejscowa federacja piłkarska IFA. – Nie chcieli dać pieniędzy, bo nie mogą. To nie jest zgodne z ich przepisami. Skontaktowałem się więc z osobą, która w federacji odpowiedzialna jest za zbliżenie międzynarodowe. No i ufundowali nam nagrody, takie puchary pamiątkowe, powiesili też na płocie wokół boiska baner z napisem „United Against Racism” – opowiada Adamczyk.

Sparta wystawiła dwie drużny, co później okazało się olbrzymim błędem. W turnieju obok gospodarzy i Polonii Pff wystąpiły jeszcze 3 inne zespoły. Zaproszonych było więcej, ale dwa zespoły z Irlandii Północnej zrezygnowały w ostatniej chwili (podobno piłkarze dzień wcześniej zaliczyli za dużo nocnych wrażeń), a polska drużyna z Largan – Piast, ostatecznie nie mogła dotrzeć do Belfastu. Turniej wygrała Polonia Pff. Na otarcie łez Sparcie została kasa. Z pieniędzy za wpisowe opłacono kursy sędziowskie zawodnikom. No i u Adamczyka w domu stoi puchar z dedykacją dla najlepszego strzelca turnieju.

Zawodnicy jasno starają się jednak oddzielić dwie sprawy. Po pierwsze między oboma zespołami nie ma personalnych animozji ani zatargów. A po drugie porażkę z Polonią Pff w pucharze zorganizowanym właśnie przez nich traktują jako totalny przypadek. – My nie broniliśmy się całą drużyną, czekając tylko na karne. Polonia taką właśnie taktykę zastosowała – mówi pierwszy trener Sparty Artur Kopyt.

W pogoni za sponsorem.

Siedzimy w pubie i oglądamy mecz. Adamczyk wybrał specjalnie ten lokal, bo jest neutralny. Nie przychodzą tu ekstremiści z dzielnic protestanckich i katolickich. Piłkarze Sparty popijają polskie piwo. Podobno najlepsze. Jeszcze kilka lat temu do tego lokalu nie chciano wpuszczać Polaków, bo nie pasowali. Ale życie bywa przewrotne. Bo oprócz serwowania naszego piwa, to właśnie ten bar – Morissons – prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej kojarzony z polskością i zostanie sponsorem tytularnym, jeśli tak to można nazwać, klubu. – Przygotowaliśmy kilka pakietów sponsorskich – opowiada Artur. – Na razie ciężko nam znaleźć chętnych. Sprzedaliśmy pakiet mniej prestiżowy, za czterysta funtów za sezon. Ten główny, za trzy razy wyższą kwotę, nadal mamy nieobstawiony. No chyba że Morissons się zdecyduje – 0 dodaje.

Drużyna będzie starała się również o specjalną dotację od fundacji polonijnej. Problem w tym, że aby zaakceptowano wniosek Sparty, musi go również pozytywnie rozpatrzyć Senat RP. A piłkarze niestety znajomych wśród senatorów, którzy poparliby ich wniosek, nie mają.

Dziewczyny z internetuU Morissonsa obok Artura siedzi Paweł Jagiełło. Dzień wcześniej nie pojawił się na spotkaniu z nami. Szybko okazuje się, że to właśnie ten obrońca jest dla drużyny skarbnicą pomysłów. To za jego sprawą oglądalność oficjalnej strony Sparty (spartabelfast.Futbolowo.Pl) rośnie z dnia na dzień. Podwyższenie klikalności okazało się bardzo proste. Pewnego dnia Paweł, przeglądając jedną z gazet polonijnych, wpadł na doskonały pomysł. – Na jednej ze stron prowadzono konkurs na Miss Miesiąca. Dziewczyny przysyłały fotki, a redakcja je publikowała – mówi Jagiełło, który poszedł też tym tropem z nadzieją, że przeprowadzenie konkursu na Miss Sparty Belfast może przyciągnąć internautów. No, bo w końcu kto nie lubi oglądać zdjęć ładnych kobiet? Piłkarzom w oko wpadła szczególnie jedna dziewczyna – Kamila, mieszkająca pod Newry.

Explore more:  2023 fantasy football rankings

– Odnaleźliśmy ją przez Facebooka i Naszą Klasę. Najpierw trochę porozmawialiśmy, a później zapytaliśmy, czy nie zechciałaby wystartować w naszym konkursie – opowiada Adamczyk.

Niedługo później na poczcie e-mailowej Jagiełły pojawiły się dwa zdjęcia Kamili w dość kuszącej pozie. I dzięki temu dzienna oglądalność strony skoczyła z 40 na 200 odwiedzin. Spartanie pomyśleli również o nagrodzie dla zwyciężczyni konkursu. – Siedzieliśmy sobie na grillu, a tu nagle eureka! Dla tej pierwszej załatwimy zniżkę w sklepie Nexta na jedną czwartą ceny – opowiada Artur. Nie to, żeby zawodnicy specjalnie musieli się z tą zniżką namęczyć. Jeden z nich pracuje w sklepie tej sieci i przysługuje mu rabat właśnie na 25 procent.

Na Majorkę ich nie stać.

Co prawda ligowy sezon zaczyna się dopiero w drugiej połowie września, ale piłkarze Sparty już myślą o tym, co będzie na finiszu. – Grałem w kilku klubach w Irlandii Północnej. Tu jest niemal tradycją, że po zakończeniu rozgrywek drużyna wyjeżdża razem na wakacje w jakieś fajne miejsce – opowiada Adamczyk. Sam był już dzięki temu dwa razy na Majorce na koszt klubu. Łukasz chce ten zwyczaj wprowadzić także w Sparcie. Na razie będzie skromnie, bo brakuje funduszy. Zamiast na Majorkę, drużyna wyruszy zatem na północną część wyspy. – W gazecie znaleźliśmy ogłoszenie wystawione przez Polaka, który reklamował swój pensjonat w miejscowości Portaferry – wyjaśnia Artur. – Nocleg kosztuje tam 40 funtów, wliczając w to wyżywienie. Jeśli dobrze pójdzie, u da się zaoszczędzić na 3 dni pobytu dla całej drużyny.

Czy kiedyś Sparcie Belfast uda się piłkarsko wypłynąć poza Portaferry? Utrzymanie drużyny w 3. Lidze kosztuje około 25 tysięcy funtów za sezon. Polacy zebrali na razie dwudziestą część tej kwoty.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

25 lipca 2010, 13:16..

liverpool vs manchester united

spurs vs west ham

portugal switzerland

spezia roma

borussia dortmund vs rb leipzig