Niedawno grał w Polonii, a teraz z Beckhamem

Przegląd Sportowy: Niedawno biegał pan po boiskach z Rudniewem czy Małeckim. Dziś jest pan w jednej drużynie z Davidem Beckhamem, Robbiem Keanem, a będzie grał przeciwko Thierry’emu Henry’emu. Nie zaszumiało w głowie?

Marcelo Sarvas: Bez przesady. Z punktu widzenia szatni, to tacy sami ludzie, jak inni. Różnica jest poza boiskiem, gdzie wzbudzają zachwyt fanów, czy fanek, które piszczą na ich widok.

Z punktu widzenia kibica David Beckham, to jednak coś więcej, niż zwykły piłkarz – to wielka gwiazda.

Marcelo Sarvas: Wiadomo, że to jeden z najpopularniejszych piłkarzy świata. Gdy nie ma go w składzie na jakiś mecz, frekwencja spada o 30-40 procent. Ale w codziennym kontakcie to zwykły i niezwykle sympatyczny facet, nie ma w nim nic z gwiazdora. Zawsze uśmiechnięty, żartujący.

Ale jeszcze niedawno sam pan go prosił, by wymienił się z panem koszulką, grając w kostarykańskim Liga Deportiva Alajuelense.

Marcelo Sarvas: Tak, było to po jednym z meczów w fazie grupowej Ligi Mistrzów CONCACAF. Graliśmy z LA Galaxy dwa razy – jeden mecz wygraliśmy 1:0, drugi przegraliśmy 0:2.

Gdy wpiszemy w youtube „Sarvas Beckham”, można obejrzeć scenkę po zakończeniu tego spotkania.

Widać, jak ten „sympatyczny facet” z pogardą ciska pana koszulkę. Widział pan to?

Marcelo Sarvas: Tak. Ktoś dorobił do tego idiotyczny podpis („Nagi Beckham nie chce koszulki Sarvasa” – przyp. Red.). A to bzdura, bo on ją po prostu rzuca magazynierowi, który zbiera od piłkarzy koszulki po każdym meczu. Jedni oddają je w szatni, inni jeszcze na boisku. Ot i cała historia.

Explore more:  FGE: historyczny triumf CCC Polkowice

Może dlatego, że Beckham ma na tym filmie dziwną minę.

Marcelo Sarvas: Być może dlatego, że był niezadowolony, bo przegrał.

To po tym dwumeczu zainteresowało się panem Galaxy?

Marcelo Sarvas: Po tym, które wygraliśmy. Po ostatnim gwizdku podszedł do mnie jeden z członków sztabu szkoleniowego, by mi pogratulować występu i poprosił o adres e-mail.

Dostał pan propozycję siecią?

Marcelo Sarvas: Tak. Najpierw przyszło pytanie, czy byłbym zainteresowany grą w MLS. Gdy potwierdziłem, zadzwonił do mnie trener Bruce Arena.

Długo się pan zastanawiał nad ofertą?

Marcelo Sarvas: Negocjowaliśmy prawie dwa miesiące.

Czyli nie była to łatwa decyzja?

Marcelo Sarvas: W Kostaryce było mi bardzo dobrze. W Polsce ludzie mało wiedzą o tamtejszej lidze, ale dla mnie sportowo był to najbardziej udany czas w karierze. Wygraliśmy dwa mistrzostwa kraju, ja byłem kapitanem drużyny.

Grał pan z numerem „10″, w Galaxy dostał „ósemkę”. Można wyciągać z tego jakieś wnioski? Chodzi mi o to, czy ma pan szansę na miejsce w pierwszej jedenastce?

Marcelo Sarvas: Numer nic nie znaczy, wybieraliśmy je sobie sami. Czy będę miał miejsce – to się okaże. Jest nas trzech kandydatów do gry na dwóch pozycjach w środku boiska – Beckham, Juninho i ja.

Jedno z tych miejsc jest przeznaczone z automatu dla Beckhama.

Marcelo Sarvas: Na obozie przygotowawczym, który spędziliśmy w Arizonie, trener próbował różnych konfiguracji – raz grałem ja z Beckhamem, innym razem Juninho. Czasem trener ustawiał mnie na lewym skrzydle. Może więc znajdzie się miejsce dla nas trzech. Z tego co słyszałem, w pierwszym spotkaniu sezonu z Realem Salt Lake mam zagrać od początku. Można powiedzieć, że i Beckham, i Juninho mają nade mną taką przewagę, że są już w tym zespole od dłuższego czasu, ja jestem nowym, więc muszę powalczyć o swoje.

Explore more:  coloring pages of soccer

Jak się gra w jednej drużynie z Beckhamem?

Marcelo Sarvas: On już nie biega tyle, co kilka lat temu Ale ciągle potrafi podać na nos z każdej odległości – czy to jest 30 metrów, czy 60. A biegać dużo nie musi, bo jest bardzo inteligentny, dlatego grając obok niego i ja mam łatwiejsze życie.

Będziecie bronić mistrzowskiego tytułu. Czuje się presję w klubie, jak w Polonii Warszawa u prezesa Józefa Wojciechowskiego?

Marcelo Sarvas: Za krótko jestem, żeby to wyczuć. W środę na meczu Ligi Mistrzów (Galaxy – Toronto 2:2; Sarvas nie mógł zagrać, bo jesienią brał udział w tych rozgrywkach w barwach Alajuelense – przyp. Red.) Siedziałem w loży z właścicielem klubu Timem Leiwekem. Przegrywaliśmy 0:2, ale znosił to cierpliwie. Nie wiem jak będzie reagował w sezonie. Wyglądał na sympatycznego i spokojnego człowieka.

Jak by pan umiejscowił MLS w europejskiej skali? Dużo jej brakuje do czołowych lig na Starym Kontynencie?

Marcelo Sarvas: Jeszcze trochę brakuje, ale słyszałem, że jest taki plan, by w 2022 roku była na tym samym poziomie. Z tego co znam Amerykanów, to nie jest to niemożliwe, bo we wszystkim, za co się zabierają, zawsze dążą do tego, by być najlepszymi.

Podobno w sezonie najbardziej uciążliwe są dalekie podróże.

Marcelo Sarvas: Zwłaszcza, gdy trzeba jechać w miejsca, w których jest zupełnie inna pogoda. Mieliśmy taką sytuację w środę w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Wyjechaliśmy z upalnego Los Angeles i wylądowaliśmy w mroźnym Toronto. Nie wiem jak mój organizm będzie na to reagował.

≫> Ligowy klasyk bez odpowiedzi.

Jak pan wspomina Polskę? Nie żałuje, że nie został w Polonii?

Marcelo Sarvas: Polskę, zwłaszcza Warszawę, wspominam bardzo miło. Cały czas śledzę w internecie, co się dzieje w ekstraklasie, ale niczego nie żałuję. Nawet tego, że grałem w drugiej lidze szwedzkiej, co wiele osób wyśmiewało. Cieszę się z tego, że w mojej karierze krok po kroku idę do przodu. Dokąd zajdę – to wie tylko Bóg.

Explore more:  Niesamowity wyczyn żużlowca Motoru! Takie coś zasługuje na uwagę!

≫> Polacy boją się jeździć pierwszymi wagonamii. Ty też?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

10 marca 2012, 05:57.

Rozmawiał Piotr Wierzbicki.

france u-17 vs uzbekistan u-17

gibraltar v greece

whipsnakes vs chaos

alianza lima vs athletico-pr

orix buffaloes vs chiba lotte marines