MŚ Elity: Suomi w finale, rosyjski niedźwiedź zawiódł w Moskwie

Jedyna perfekcyjna reprezentacja na tym turnieju, czyli ekipa Finlandii skrzyżowała kije z gospodarzami imprezy, czyli Rosją. Komplet zwycięstw odniesiony przez Suomi robił wrażenie, ale rozkręcająca się z dnia na dzień Sborna także miała swoje asy w rękawie.

Eksperci zwracali uwagę, że nikt nie doznał tak wielkiego wzmocnienia w trakcie turnieju jak Wielka Czerwona Maszyna (przydomek hokejowej reprezentacji Rosji), do której dołączyli Aleksander Owieczkin, Jewgienij Kuzniecow i Dmitrij Orłow.

Po rzuceniu na lód pierwszego krążka wydawało się, że Finowie tak jak w starciu grupowym z Kanadą, rozmyślnie są wycofani i pozwalają rywalowi prowadzić grę. W tamtym spotkaniu taktyka ta się opłaciła, ale Rosja szybko zdobyła gola. Już w trzeciej minucie Siergiej Szirokow umknął uwadze obronie i jego druga próba strzelecka trafiła do bramki strzeżonej przez Mikko Koskinena – 1:0.

Strategię z obroną i powolnym przechodzeniem do kontrataków oraz wyczekiwaniem na swoje szansę można było porzucić, ale nic takiego się nie stało. Grę nadal kontrolowali Rosjanie, a Finowie na oddanie pierwszego strzału w meczu czekali aż do 13. Minuty i liczebnej przewagi.

Wielką ochotę na zdobycie gola i pokazanie się z dobrej strony przed moskiewską publicznością miał Aleksander Owieczkin. Uznawany za najlepszego snajpera NHL napastnik grał efektownie ciałem, ale też imponował szybkością.

W 24. Minucie doszedł do krążka, mimo że startował daleko za bliżej postawionymi do niego zawodnikami. Sytuacji sam na sam nie zamienił jednak na gola, bo ogromna szybkość, z jaką przeprowadził najazd nieco przeszkodziła mu w technicznym dopieszczeniu uderzenia.

Explore more:  Lucas di Grassi: komentarz Villeneuve'a to absurd

Rosjanie sami wybili się z rytmu, łapiąc karę i oddając inicjatywę w ręce Suomi. Ten prezent Finowie zamienili na bramkę wyrównującą. Sebastian Aho nie miał wiele miejsca w korytarzy międzybulikowym, ale natychmiastowa decyzja o strzale na niewygodnej dla bramkarza wysokości tuż przy prawym słupku była słuszna – 1:1.

Komplet publiczności zgromadzony w Pałacu Lodowym w Moskwie zasmucił się poważnie, gdy pupile publiczności stracili drugiego gola. Był to wynik fenomenalnego dwójkowego rozegrania Jussiego Jokinena i Patrika Laine.

Po najechaniu z lewego łuku w strefie ataku Jokinen zostawił gumę Laine i pojechał za bramkę. 18-latek przymierzany do pierwszego numeru draftu NHL skupił na sobie uwagę obrońców, podążając bezpośrednio w stronę bramki, a Jokinen wyłonił się za prawym słupkiem i otrzymał idealne podanie od dużo młodszego kolegi. Trafienie było już formalnością – 2:1.

Do pogarszającej się sytuacji rosyjskich hokeistów dołożył się Aleksander Owieczkin. Gwiazdor stracił krążek w ataku i ze złością ruszył do obrony, ale podszedł do sprawy zbyt ambitnie i agresywnie, przez co został odesłany na ławkę kar. Finowie szybko wykorzystali przewagę i ponownie trafił w niej Aho, podwyższając na 3:1.

W ostatniej części spotkania podopieczni Olega Znaroka robili co w ich mocy, by krążek cały czas był w strefie ataku. Nie “pękała” jednak fińska obrona i bramkarz Koskinen i mimo trzynastu strzałów Rosji w ostatnich 20 minutach wynik pozostał już niezmieniony.

To, kto zagra z Finami o złoto, okaże się po drugim meczu półfinałowym, w którym zmierzą się Kanada i Stany Zjednoczone (początek o 19:15).

Finlandia – Rosja 3:1 (0:1, 3:0, 0:0).

Bramki: Aho (26, 39), Jokinen (36) – Szirokow (3).

Kary: 10 – 8 minut.

Explore more:  Liga Mistrzów: PSG - Bayern. Przepychanka na boisku! Sędzia rozdał kartki

Strzały: 16 – 29.

(MR).

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

21 maja 2016, 17:39.