ME w siatkówce: Wygrywać, nie kombinować

Siatkówka.

Z groźnymi Francuzami i nieobliczalnymi Słowakami biało-czerwoni będą walczyli o wygranie grupy B. Nawet jeśli nie będzie to dla nich opłacalne?

20 września 2013, 21:33..

| Aktualizacja 20 września 2013, 21:41.

Antoni Rouzier - Bartosz Kurek
Antoni Rouzier – Bartosz Kurek (Foto: Łukasz Grochala / Cyfrasport)

Oba zespoły biało-czerwoni znają doskonale. Z Francuzami w 2009 roku skutecznie walczyli o złoty medal mistrzostw Europy a kilka tygodni temu przegrali z nimi dwukrotnie po 2:3 w Lidze Światowej. Ze Słowakami wiążą się mieszane uczucia – te wstydliwe związane z „taktyczną” porażką (cóż za okropny eufemizm) podczas poprzedniego czempionatu w Czechach i Austrii oraz radosne z tej samej imprezy, gdy Polacy pewnie pokonali południowych sąsiadów w ćwierćfinale.

Inna bajka.

Zacznijmy od tych milszych wspomnień sprzed czterech lat, gdy pod wodzą Daniela Castellaniego biało-czerwoni sięgnęli w Turcji po złoty medal. – To były piękne chwile. Mieliśmy zespół pełen młodych zawodników i mało kto w nas wierzył – wspomina kapitan reprezentacji Polski Marcin Możdżonek i jeden z sześciu mistrzów Europy, którzy pozostali w składzie reprezentacji Polski. Francja od tamtego czasu zmieniła się jeszcze bardziej. Posadę stracił Philippe Blain, który przez dekadę prowadził Francuzów, a z drużyny odeszły największe gwiazdy na czele ze Stephanem Antigą. – Nie ma co porównywać obecnych zespołów z tamtymi. To są zupełnie inne bajki – mówi Możdżonek.

Dyżurny optymizm – Polska wygra grupę B.

Więcej filmów znajdziesz w naszej sekcji WIDEO.

„Trójkolorowych” prowadzi teraz Laurent Tillie, jeden z najlepszych francuskich siatkarzy w historii i dobry znajomy Andrei Anastasiego. – Razem graliśmy w lidze włoskiej (w sezonie 1986-87 Anastasi i Tillie przez sezon bronili barw Falconary – przyp. Red.). Przyjaźniliśmy się, wspólnie jeździliśmy nawet na wakacje do Hiszpanii – mówi Anastasi. Kiedy w tegorocznej Lidze Światowej Francuzi dwukrotnie pokonali biało-czerwonych 3:2 Włoch nie miał jednak radosnej miny, ściskając dłoń nowego selekcjonera „trójkolorowych”. W Ergo Arenie zrobi wszystko, by wyrównać rachunki z przyjacielem. A potem? Potem niestety może zacząć się kombinowanie….

Explore more:  MŚ: Niemcy - Australia

Element taktyki?

Istnieje niebezpieczeństwo, że niedzielny mecz ze Słowacją może być powtórką z wątpliwej rozrywki sprzed dwóch lat. W 2011 roku podczas EURO w Pradze biało-czerwoni specjalnie przegrali mecz ze Słowacją, by uniknąć zbyt wczesnej konfrontacji z Rosją. W tym roku życie może napisać identyczny scenariusz, bo biało-czerwoni znowu znaleźli się na drodze kolizyjnej ze sborną. – Trener wystawił wtedy rezerwowy skład i w szatni powiedział nam wtedy: Panowie więc co macie robić – przyznał niedawno w rozmowie z „PS” Możdżonek. – Nie potępiam decyzji Anastasiego, bo wybieranie sobie rywala to jest element taktyki. Nie mówię, że to zachowanie fair, ale skoro regulamin pozwala na takie tricki, to czemu ich nie stosować? – Mówi kapitan Słowacji Michal Masny, który w Czechach i Austrii nie grał z powodu kontuzji. W Gdańsku jest na swoich czwartych mistrzostwach Europy.

Czy niedzielny mecz Polacy na pewno będą chcieli wygrać, nawet jeśli będzie to oznaczało rywalizację ze sborną już w ćwierćfinale? Taki scenariusz stał się niestety możliwy, bo mistrzowie olimpijscy przegrali wczoraj sensacyjnie w Gdyni z Niemcami 0:3! Teraz wygranie grupy B nie gwarantuje Polakom zejścia z rosyjskiej ścieżki zdrowia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

20 września 2013, 21:33..

Dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Dziennikarz Przeglądu Sportowego.