Glik: nie chcę wypowiadać się już ws. Obraniaka

W niedzielę zostaną rozegrane kolejne mecze czwartej kolejki Serie A. Jak na razie z dobrej strony prezentuje się Torino, w składzie którego pewniakiem jest Kamil Glik. – Jak na razie plasujemy się w środku tabeli, ale najważniejsze jest to, że nasza gra wygląda naprawdę dobrze, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Trener każe grać nam w piłkę, a nie ją kopać, i staramy się to robić. W naszej grze nie ma żadnego przypadku – zapewnia reprezentacyjny obrońca.

Kamil Glik (L) w meczu z Interem
Kamil Glik (L) w meczu z Interem (Foto: Onet)

W miniony weekend Granata przegrała u siebie 0:2 z Interem Mediolan. – Na pewno nie zasłużyliśmy na przegraną, bo mieliśmy swoje okazje do strzelenia bramki i walczyliśmy jak równy z równym, ale załatwiła nas bramka Diego Milito, który oddał piękny strzał. Mimo porażki, nasi kibice byli zadowoleni, bo pożegnali nas brawami, co się przecież rzadko zdarza po przegranej – zauważył Glik, który nie obawia się starć z jakimkolwiek piłkarzem włoskiej ekstraklasy. – Szanuję każdego rywala, z którym mierzę się na boisku, ale nie boję się żadnego napastnika Serie A. Czuję się naprawdę mocny psychicznie i fizycznie – oznajmił polski stoper.

Co stoi za taką postawą 13-krotnego reprezentanta Polski? – Niesamowicie pomógł mi miniony sezon rozegrany w Serie B. Regularna gra dodała mi pewności siebie, a i pod względem sportowego rozwoju był to owocny okres. Dzięki temu teraz czuję, że jestem w formie, co przekłada się na grę w reprezentacji – przyznał Glik, który ostatnio rozegrał pełne dwa spotkania polskiej kadrze. – Nie jest jednak tak, że na najbliższe zgrupowanie pojadę jako pewniak w składzie, bo w reprezentacji Polski tak naprawdę nie ma pewniaków. Podstawą jest regularna i dobra gra w klubie, a o wyjściowej jedenastce będzie decydował selekcjoner. Reprezentacja jest dla mnie najważniejsza, chcę dla niej grać w każdym meczu i zrobię wszystko, żeby tak się stało. Na razie poczekajmy jeszcze na powołania na najbliższe mecze, a jeśli i do mnie ono przyjdzie, to na pewno będę się cieszył – powiedział wychowanek Wodzisławskiej Szkółki Piłkarskiej, który nie patrzy na sytuację klubową dotychczasowego pewniaka w pierwszym składzie Polaków Damiena Perquisa. – Zdecydował się na przejście do Betisu, więc najwidoczniej stwierdził, że sobie tam poradzi. Ale tak naprawdę mnie to nie interesuje, bo patrzę przede wszystkim na siebie. Mam swój klub, swoje mecze i swoje cele. Na pewno nie boję się żadnej rywalizacji, bo nie można się jej bać, gdy gra się zawodowo w piłkę – stwierdził Glik.

Explore more:  Premier League: Artur Boruc zatrzymał Liverpool, sensacyjne zwycięstwo Świętych

Przeciwko Czarnogórze (2:2) i Mołdawii (2:0) parę stoperów reprezentacji Polski utworzyli Glik i Marcin Wasilewski. – Myślę, że z treningu na trening i z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Zagraliśmy razem dopiero dwa razy, a już może cieszyć to, że w drugim meczu nie straciliśmy bramki. Pamiętajmy jednak, że gra defensywna zaczyna się już od napastników. Na najbliższym zgrupowaniu będziemy zapewne pracować nad grą w obronie – powiedział piłkarz Torino, który przeciwko Mołdawii mógł zaliczyć drugiego gola dla Biało-Czerwonych. Po jego uderzeniu piłkę do siatki skierował Wasilewski, który był na spalonym. Gdyby jednak “Wasyl” nie podbił piłki, być może ta i tak wpadłaby do bramki. – Absolutnie nie mam o to do niego pretensji, bo nie mam pewności, że byłby wtedy gol. Marcin akurat się tam znalazł i odruchowo przeciął tę piłkę. Najważniejsze, że wygraliśmy, a to, czy bramkę mogłem strzelić ja, czy Kuba Wawrzyniak, jak to stało się ostatnio, nie ma dla mnie żadnego znaczenia – stwierdził Glik i przyznał, że mecz przeciwko Mołdawii nie był porywającym widowiskiem. – Zdajemy sobie sprawę, że ten mecz nie był zbyt piękny. Jest jeszcze trochę rzeczy, które musimy poprawić. Z drugiej strony gdybyśmy zagrali pięknie, a jednak przegrali, to byłoby jeszcze gorzej. Na razie mamy cztery punkty i możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość – zapewnił polski obrońca. – Do meczu z Anglią jest jeszcze daleko, więc na razie o nim nie myślę, tylko koncentruję się na tym, żeby grać jak najlepiej w klubie – dodał.

Przed meczem z Mołdawią najwięcej mówiło się o czerwonej kartce Ludovica Obraniaka, który w bezmyślny sposób osłabił polską reprezentację w drugiej połowie pojedynku z Czarnogórą. Po tamtym spotkaniu w rozmowie z mediami skrytykował go Jakub Błaszczykowski, a piłkarscy eksperci pod znakiem zapytania postawili przyszłość pomocnika Bordeaux w polskiej kadrze. – Nie chciałbym się na ten temat publicznie wypowiadać – stara się uciąć temat Glik. – Ta sprawa już trochę ucichła, ale myślę, że na najbliższym zgrupowaniu porozmawiamy sobie jeszcze na ten temat we własnym gronie. Tak naprawdę to jest wyłącznie nasza sprawa, więc nie powinniśmy odnosić się już do niej w mediach. Czy Obraniak jest potrzebny w reprezentacji? O tym decyduje trener. Jeśli stwierdzi, że w tej kadrze będzie grał, to tak się stanie, a jeśli nie, to nie, i koniec tematu. Nie czuję potrzeby, by publicznie się na ten temat wypowiadać – zakończył Glik.

Explore more:  Boruc kontra Rooney – sobotni hit Premier League

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

23 września 2012, 10:18.