Dramat Rakowa Częstochowa! Bolesna lekcja w Sosnowcu. Wiosny w Europie nie będzie

Czwartek był dla Rakowa Częstochowa jednym z najważniejszych dni w historii klubu. 90 minut z Atalantą Bergamo w Sosnowcu miało zaważyć o ich być albo nie być w fazie pucharowej Ligi Konferencji Europy.

Raków pod batutą Szwargi “w kratkę”

Od kiedy w Rakowie stery po Marku Papszunie przejął Dawid Szwarga zauważalna jest mniejsza regularność, która z pewnością nie jest łatwym problemem do rozwiązania. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że na 33-letniego nowego szkoleniowca Rakowa czekał do udźwignięcia plecak niezwykle ciężki. Obrona mistrzostwa Polski, eliminacje do Ligi Mistrzów i gra w Fortuna Pucharze Polski.

Częstochowianie uczą się grać na trzech frontach na żywym organizmie i to widać. Życia nowemu trenerowi nie oszczędzają też kontuzje, jakie prześladują Medaliki. W fazie grupowej Ligi Europy los również nie oszczędził piłkarzy Szwargi. Atalanta i Sporting Lizbona to drużyny atrakcyjne, by przyciągnąć na trybuny kibiców, ale zdecydowanie gorsze, jeśli myśli się o grze w fazie pucharowej. Po bolesnych lekcjach w pierwszych spotkaniach grupowych Raków złapał nieco pewności siebie i zremisował ze Sportingiem Lizbona, a także wygrał ze Sturmem Graz i to właśnie z Austriakami mistrzowie Polski do ostatniej chwili korespondencyjnie bili się o trzecią lokatę w grupie i awans do 1/16 finału Ligi Konferencji Europy.

Dalszy ciąg materiału pod wideo.

Po wygranej ze Sturmem Graz na wyjeździe, remisie po bardzo dobrej grze z ekstraklasowym liderem — Śląskiem Wrocław i awansie w Fortuna Pucharze Polski po trudnym meczu przeciwko Cracovii wydawało się, że piłkarze Szwargi łapią dobry rytm. Pewność siebie Medalików zachwiała rywalizacja z Jagiellonią Białystok, która wysoko wygrała na własnym terenie 4:2.

Explore more:  F1: Fernando Alonso zdementował informacje "Motorsport Magazine"

Częstochowianie rzadko dają sobie strzelić taką liczbę goli, a wówczas popełniali katastrofalne błędy w defensywie. Błędy, które przydarzyły im się również w pierwszych minutach meczu z Atalantą.

Mecz o wszystko dla Rakowa Częstochowa i Sturmu Graz

Atalanta awans do 1/8 finału Ligi Europy zapewniła sobie już wcześniej, podobnie jak Sporting Lizbona, więc zarówno dla Rakowa, jak i Sturmu Graz ostatnie mecze fazy grupowej były zdecydowanie ważniejsze. Przed szóstą kolejką Raków był co prawda ostatni z czterema punktami, ale Austriacy wyprzedzali ich wyłącznie bilansem bramkowym, więc piłkarze Szwargi mieli o co grać. Więcej o skomplikowanej sytuacji w grupie Rakowa przeczytasz TUTAJ.

Dwa kwadranse i Raków na deskach

Mimo faktu, że Gian Piero Gasperini nie zabrał do Sosnowca aż dziewięciu piłkarzy podstawowego składu Atalanty, to straty piłkarskiej jakości w starciu z Rakowem zbyt wiele nie zaobserwowaliśmy.

Mecze wygrywa się obroną, a tej w zespole Szwargi w czwartek po prostu zabrakło. Linia defensywna Rakowa w postaci Bogdana Racovitana, Adnana Kovacevicia i Jeana Carlosa wyglądała tak, jakby grała ze sobą pierwszy raz w życiu.

Ofensywni piłkarze Atalanty od początku bez większej trudności potrafili stworzyć zamieszanie przed polem karnym Częstochowian. Luis Muriel, późniejszy bohater włoskiego klubu sygnały ostrzeżenia dawał już na samym początku meczu, kiedy tylko przytomne wyjście Vladana Kovacevicia uchroniła Raków przed utratą gola.

Niestety defensywa wytrzymała napór gości tylko do 14. Minuty meczu. Wówczas Władysław Koczergin nieodpowiedzialnie podawał w kierunku własnej bramki, co momentalnie wykorzystał Aleksiej Miranczuk. Rosjanin podał przed pole karne do Luisa Muriela, a były piłkarz m.In. Sevilli zwiódł nerwowych obrońców Rakowa i delikatnym płaskim strzałem ograł Kovacevicia.

Cicho na stadionie w Sosnowcu zrobiło się dopiero w 26. Minucie. Po kilku wcześniejszych minutach, w których Raków odważniej wyszedł do przodu gola po ogromnym zamieszaniu w polu bramkowym od słupka strzelił Giovanni Bonfanti.

Explore more:  Zbozień: Nic nas nie tłumaczy

Lepsza strona Rakowa i dobre wieści z Lizbony

Przerwa podziałała na Raków zbawiennie. Kto wie, może piłkarze Szwargi dostali informację, że Sturm przegrywa ze Sportingiem 0:1, co sprawiało, że przy równej liczbie punktów Austriacy mieli wówczas bilans bramkowy o dwa gole korzystniejszy niż mistrzowie Polski. Sytuacja była więc trudna, ale szybko mogła się zmienić. I zmieniła.

W Lizbonie Portugalczycy strzelili drugą, a później trzecią bramkę, która przez kilkadziesiąt sekund dawała awans Rakowowi, bo częstochowianie przy równej liczbie punktów i bilansie bramek mieli więcej strzelonych goli na wyjeździe.

Niestety “radość” mogła trwać tylko minutę, bo kolejny fatalny błąd obrony Rakowa w 73. Minucie meczu wykorzystał znów Muriel, który kilkanaście minut wcześniej spudłował w innej stuprocentowej sytuacji sam na sam z Kovaceviciem.

Kwadrans przed końcem zmagań w Sosnowcu i w Lizbonie wiadomo było, że każda zmiana wyniku może zadecydować o losach Rakowa i Sturmu. Częstochowianom trudno odmówić woli walki, ale niska jakość piłkarzy ofensywnych po raz kolejny dała o sobie znać.

Marzenia o awansie brutalnie przekreślił gol na 4:0 dla Atalanty z doliczonego czasu gry autorstwa Charlesa De Ketelaere. Raków Częstochowa żegna się z europejskimi pucharami. Jedynym polskim przedstawicielem na wiosnę w Lidze Konferencji Europy będzie Legia Warszawa.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:Przegląd Sportowy Onet.

Autor:MTR.

Data utworzenia:.

14 grudnia 2023, 22:54.