Chłopaki, śpiewamy z całego serca

Druga strona odpowiada? Piłkarscy kibice rzadko milkną w czasie meczów. Ich pieśni stały się popularne już pod koniec XIX wieku. Znacie tylko jedną lub dwie przyśpiewki? My dokopaliśmy się do tysięcy zaadaptowanych z pieśni kościelnych, list przebojów, sal koncertowych i oper. Śpiewa się je, świętując bramkę lub opłakując porażkę, aby naśmiewać się z rywala i denerwować sędziego.

Współcześni kibice śpiewają raczej wyłącznie na trybunach, ale wcześniejsi fani wydzierali gardła praktycznie wszędzie. Chóralne śpiewy były niezwykle popularne w Wielkiej Brytanii, gdy nie istniało zbyt wiele innych sposób na rozerwanie się po pracy. Każde większe zbiorowisko ludzi – przy spotkaniach rodzinnych, w pubie lub kościele – zachęcało do zanucenia kilku znanych utworów. Nigdzie nie było to tak widoczne jak w salach koncertowych, gdzie komplety ludzi dołączały się do wykonań największych wówczas hitów.

Podczas finału Pucharu Anglii w 1888 roku kibice West Bromwich Albion i Preston wspólnie wykonali pieśni “Rule Britannia (Władaj Brytanio)” oraz “Two Lovely Black Eyes (Urocze, czarne oczy)”. Ten drugi utwór był szczególnie popularny dzięki swojemu melodyjnemu refrenowi (Urocze, czarne oczy / Niech cię to nie zaskoczy / Mówicie człowiekowi, jak bardzo się pomylił / Urocze, czarne oczy). Przynajmniej jedna współczesna piłkarska piosenka wywodzi się z tamtej epoki. Hymn Newcastle United powstał w wiktoriańskich salach koncertowych tego miasta na północy Anglii.

Starsi kibice futbolu nie tylko nucili popularne kawałki swoich czasów. Wymyślali także zupełnie nowe utwory. Za pierwszą całkowicie piłkarską pieśń uważa się “Forty Years On (Czterdzieści lat później)”, która została napisana w elitarnej szkole Harrow w 1872 roku. Jej treść przypomina początki futbolu, jeszcze przed powstaniem Angielskiego Związku Piłki Nożnej i sformalizowanych reguł gry. Wkrótce stała się ona częścią szkolnego rytuału w Harrow i jest śpiewana po dziś dzień (Naprzód! Naprzód / Zanim znów zabrzmi dzwonek / Z tupotem dwudziestu dwóch ludzi / Naprzód! Naprzód!).

W 1884 roku sprzedawca kawy Charles Frederick James Nightingale Stott napisał piosenkę dla dwóch klubów w swoim mieście. Blackburn Olympic zdobyli Puchar Anglii w 1883 roku, a Rovers wygrali go sezon później (sukces powtórzyli w dwóch kolejnych edycjach). Piłkarska przyśpiewka Stotta była publikowana przez lokalną gazetę Blackburn Standard, aby kibice mogli ją nucić w trakcie meczów. Brzmiała: “Wspieraj niebieskich, Ciemno i jasno (niebieskich), Olympic i Rovers, Nasze ukochane zespołu, Dumę całego Blackburn, Znane w całym kraju”.

W podobnym czasie Wolverhampton Wanderers otrzymali pieśń na swoją cześć stworzoną przez sir Edgara Elgara, kompozytora utworów “Land of Hope and Glory (Kraina nadziei i chwały)”. Elgar był wielkim kibicem Wolves, który nawet jeździł ponad 60 kilometrów na rowerze ze swojego domu na każde spotkanie rozgrywane na Molineux. W 1898 roku Elgar napisał “Banged the Leather for Goal (Uderz kawałek skóry na bramkę)”, którą zadedykował środkowemu napastnikowi Billy’emu Malpasowi. Niestety, ten utwór nie przyjął się wśród fanów Wilków. – Melodia wydaje się zbyt skomplikowana na wykonanie z trybun – komentowała gazeta “The Times”. Sto lat później, w 1998 roku, piosenka wreszcie została wykonana na stadionie Molineux. Tak uhonorowano odsłonięcie pamiątkowej tablicy, która opowiadała o związkach Elgara z Wolverhampton.

Pieśni były tylko częścią repertuaru kibiców na początkach zorganizowanego futbolu w Anglii. Towarzyszyły im także wrzaski i inne odgłosy trybun. Urywek finału Pucharu Anglii z 1895 roku pokazuje kibiców Aston Villi krzyczących “faul!” I buczących na rywali. Takie same zachowania obserwujemy nawet ponad sto lat później. Inne wypowiadane wówczas hasła to przykładowo: “Spierzmy ich”, “Grajcie w piłkę” lub “Villans, zapuszkujcie ich!”. Zachęty z trybun okazały się skuteczne, bo zawodnicy z klubu z Birmingham zwyciężyli 1:0. Fani mogli wyśpiewać kolejną pieśń, tym razem celebrującą wielką wygraną.

W tym samym czasie kibice innych klubów pokazali przyśpiewki znane jako “szmery”, choć ich ton przypominał bardziej odgłosy wojenne. Jedno z najsłynniejszych wykonań zaserwowali sympatycy Southampton, którzy z całych gardeł wrzeszczeli “Yi! Yi! Yi!”. Zwolennicy Hibernian prezentowali podobne odgłosy na swoich stadionach. Nieco inaczej prezentowali się fani Third Lanark, którzy postawili na “Hi! Hi! Hi!”. Co ciekawe, do dziś ich przydomek to właśnie “Hi Hi”.

Już wtedy prasa pisała o kilku przypadkach piosenek skierowanych w stronę piłkarzy przeciwnika. Jeden z pierwszych przypadków przedrzeźniania rywali znaleźliśmy w sprawozdaniu z 1892 roku. Kibice klubu wówczas znanego jako Royal Arsenal śpiewali “Idź do fryzjera” podczas wygranego 3:2 meczu z Chatham (jakże dobrze by się wpisali w realia polskiego futbolu na przełomie XX i XXI wieku – przyp. Red.). Po meczu dodali już na cześć własnych idoli: “Ta ra boom da raj, Arsenal wygrał dzisiaj”.

Kibice podkradali przyśpiewki także drużynom rywali. “Pompey Chimes (Naprzód Pompey)” było początkowo piosenką klubu Royal Engineers FC, a dopiero później przejęli ją fani Portsmouth. Tak samo stało się z “And On the Ball, City (City przy piłce)”, które z początku wykorzystywało kilka zespołów z Norfolk, a dopiero później usłyszeliśmy ją z trybun Norwich City. Oba utwory przetrwały do dziś i stanowią podstawę śpiewnika fanów Portsmouth oraz Norwich.

Explore more:  Wygrana uciekła Górnikowi. Rajd Balde dał Lechii punkt na trudnym terenie

Początek XX wieku przyniósł rozkwit w muzycznej twórczości na trybunach. Przyczyniły się do tego zaplanowane choreografie przed meczami. Gazeta “The Daily Express” sponsorowała takie wykonania przed wielkimi meczami. Zatrudniała orkiestry i drukowała teksty piosenek dla fanów. Wśród głównych przebojów znalazł się utwór “Abide With Me (Wytrzymaj to wraz ze mną)”, który do dziś towarzyszy każdemu starciu w finale Pucharu Anglii.

W 1927 roku nagrano 92 tysiące sympatyków Cardiff City i Arsenalu Londyn, którzy wykonali właśnie “Abide With Me” na Wembley. Utwór rozpowszechniono na płytach, reklamując go jako “najbardziej niesamowite nagranie w dziejach”. Choć ten piłkarski hymn szybko przyjął się w sportowych kręgach, nie wszyscy znali jego tekst. Po finale Pucharu Anglii 1935 brytyjska praca naśmiewała się z błędu dziennikarzy z Paryża. Ci donosili, że zgromadzona na meczu publika wykonała znaną pieśń “A Bite With Me” (niemal identyczne brzmienie, tylko we francuskiej wersji tytuł hymny brzmiałby “Wspólny wypad na przekąskę” lub bardziej dosłownie “Wspólny gryz” – przyp. Red.).

Zaaranżowane śpiewy pozostały popularne na piłkarskich stadionach do lat 60. W tym czasie to kibice wybierali już swoje ulubione piosenki. – Przerabianie klasycznych brzmień, sprośne piosenki, rzucanie papierem toaletowym. Oto kultura brytyjskiego futbolu w latach 60. – Pisał “The Guardian”. Kolejne zmiany w sposobie kibicowania przyniósł wielki sukces muzyki pop. Nigdzie nie było tego widać lepiej niż w Liverpoolu – rodzinnym mieście grupy The Beatles.

Anfield było jednym z pierwszych stadionów w Anglii, który mógł pochwalić się własnym dj-em. Podczas każdego spotkania kibice podśpiewywali do puszczanych piosenek znajdujących się na listach przebojów. Wiele z nich tworzyły lokalne grupy w ramach nurtu znanego jako “Merseybeat”. W 1964 roku kamery BBC zarejestrowały słynny już obrazek trybuny The Kop, która podchwyciła utwory takie jak “She Loves You (Ona cię kocha)” Beatlesów lub “Anyone Who Had a Heart (Każdy, kto miał serce)” Cilli Black. Innym popularnym hitem w Merseyside był cover broadwayowskiego utworu “You’ll Never Walk Alone (Nigdy nie będziesz szedł sam)” w wykonaniu Gerry and the Pacemakers.

Teraz kibice mieli swoje piosenki i zaczęli wracać do pomysłu o zorganizowanym dopingu. Podczas finału Pucharu Anglii w 1966 roku fani Evertonu zmienili słowa hymnu “Boże chroń naszą miłościwą Królową” na “Boże chroń nasz miłościwy zespół”. W finale tych rozgrywek w 1971 roku sympatycy Liverpoolu zupełnie zagłuszyli piosenki przygotowane przez organizatorów swoją interpretacją “You’ll Never Walk Alone”. W tym czasie był to już uznany hymn tego zespołu.

Z biegiem czasu prasa zaczęła łączyć piłkarskie śpiewy z dzikimi zachowaniami lub nawet chuliganizmem. W 1964 roku “The Guardian” pisał o tym, że trzech kibiców Boltonu dostało kary finansowe za “śpiewanie i krzyczenie” w pociągu, którym wracali ze zwycięskiego meczu nad Liverpoolem. – Potrafię sobie wyobrazić ich dobre nastroje, ponieważ ich ukochana drużyna wygrała – mówiła jedna z matek ukaranych. – To chyba normalne, nieprawdaż?

Część przyśpiewek budzi uzasadnione wątpliwości. Słychać to szczególnie przy części repertuaru na stadionach Glasgow Rangers lub Celticu. Jeszcze w latach 60. Ubiegłego stulecia w programie meczowym Rangersów można było przeczytać ostrzeżenie wobec tych, którzy “swoimi nikczemnymi treściami w piosenkach szokują resztę normalnie myślącej widowni”. Mimo to kontrowersyjne pieśni wciąż są w użyciu.

Na początku poprzedniego sezonu kibice Tottenhamu dostali ostrzeżenie od angielskiej federacji piłkarskiej, że ich firmowa pieśń “Yid Army (Armia Żydków)” nie będzie dłużej tolerowana. Władze uznały jej treści za antysemickie. Kibice Kogutów dzięki swojej identyfikacji z Żydami byli często ofiarami przyśpiewek wysyłających ich w transportach do obozu w Oświęcimiu. Fani Manchesteru United często boleśnie przypominają sobie katastrofę lotniczą z 1956 roku w Monachium przez lekceważące piosenki z sektorów rywali. A to tylko dwa z całej listy piłkarskich utworów, które poza piłkarskimi trybunami nie są zabawne, a wyjątkowo obraźliwe.

W większości przypadków jednak słyszymy piosenki pełne radości i rytmu, które z łatwością wpadają w ucho. Nawet sympatycy zespołu rywala muszą gdzieś dyskretnie podskakiwać, gdy fani Liverpoolu zaczynają nucić “A-Mignolet, A-Mignolet” (na cześć bramkarza Simona Mignoleta) na modłę utworu “The Lion Sleeps Tonight (Stary lew mocno śpi)”, znanego z kultowego “Króla Lwa”.

Są także utwory, które przekraczają bariery i równie chętnie śpiewają je kibice różnych zespołów. W Anglii szczególną popularnością cieszą się “Only Sing When You’re Winning (Śpiewacie tylko wtedy, gdy wygrywacie)”, “Who Ate All The Pies (Kto zżarł wszystkie paszteciki/placki)” lub oczywiste “We’re Going to Wembley (Jedziemy na Wembley)”. Istnieją także tysiące tych znanych z list przebojów, które doskonale zakorzeniły się na stadionach jak “Volare”, “Seven Nation Army” lub “Go West”. Niemal każdy klub, zawodnik lub nawet trener ma dedykowaną sobie piosenkę, którą tworzą wdzięczni fani lub wręcz przeciwnie, układają ją zwolennicy rywala. Ich rozpowszechnianie i nauka jest teraz jeszcze łatwiejsza dzięki wynalazkom Twittera, Facebooka lub YouTube.

Chóralne śpiewy trybun są już mocno zakorzenione w piłkarskiej tradycji. Nic nie wskazuje na to, żeby coś miało się zmienić. W minionych rozgrywkach fani Arsenalu zmienili swoje tradycyjne “One Nil to the Arsenal (Jeden – zero dla Arsenalu)” na “Oezil to the Arsenal” ([Mesut] Oezil do Arsenalu) w rytm tej samej melodii. W ten sposób dali pierwszy przejaw uwielbienia dla swojej nowej gwiazdy. Kibice Liverpoolu zmodyfikowali utwór “Just Can’t Get Enough (Nie mogę się nasycić/Ciągle mi mało)” grupy Depeche Mode w odę na cześć króla strzelców Premier League – Luisa Suareza. Natomiast sympatycy Newcastle United przyśpiewką z trybun zachęcali właściciela Mike’a Ashleya do zmiany polityki transferowej. W rytm utworu “Achy Breaky Heart” (Złamane, bolące serce) śpiewali: “Nie sprzedawaj Cabaye, Yohana Cabaye / Myślę, że tego nie rozumiesz / Bo jeśli sprzedasz Cabaye, Yohana Cabaye / Będziesz miał na sumieniu poważne zamieszki”. Ashley zbytnio się tym nie przejął, bo w styczniu Cabaye i tak wylądował w Paris Saint-Germain.

Explore more:  Przegląd Sportowy w pakiecie Onet Premium

W przypadku niezwykłego zbiegu okoliczności kibice rywali mają pełne pole do popisu, aby trochę pośmiać się z ekipy rywali. Ostatnio używanie mieli przeciwnicy Manchesteru United, którzy życzyli sobie “grać z nimi w każdej kolejce”. Powrót Jose Mourinho do Chelsea także nie zakończył się oczekiwanym pasmem trofeów, dlatego sektory rywali zaczęły podśpiewywać: “You’re not special anymore (Już nie jesteś Tym Wyjątkowym)”. W Southampton jeden kibic postanowił wykorzystać przerwę w spotkaniu, aby oświadczyć się ukochanej. Reakcja reszty publiki? “You don’t know what you’re doing! (Nie masz pojęcia co robisz!)”. Ironicznie było także, gdy Nicklas Bendtner strzelił swojego pierwszego gola w lidze dla Arsenalu od prawie trzech lat. Kibice jego własnego klubu skwitowali to znaną przyśpiewką: “He scores when he wants (Strzela gola, gdy tylko mu się zechce)”.

Najlepsze piłkarskie piosenki są inspirujące, humorystyczne i często bliskie geniuszu. Trudno wyobrazić sobie mecz rozgrywany bez tego przyjemnego szmeru w tle stworzonego z hymnów głośnych trybun. Futbol straciłby część swojej tożsamości bez dźwięku fanów zdzierających gardła na chwałę swoich idoli. Lub ku rozpaczy rywali.

“Who ate all the pies?”.

Kto zżarł wszystkie placki? To przyśpiewka w kierunku ociężałych piłkarzy. Przyjęło się mówić, że inspiracją do jej powstania była jedna z pierwszych gwiazd brytyjskiej piłki, bramkarz Sheffield United i Chelsea, William Foulke. Już w trakcie kariery Foulke dobił do 150 kilogramów. Ale zawodnik już dawno nie żył, gdy piosenka po raz pierwszy pojawiła się na meczu. Jest śpiewana w rytm numeru “Knees Up Mother Brown” i stała się popularna dopiero w latach 80. Jedną z ofiar tego utworu był napastnik Micky Quinn, który treść tego hasła wykorzystał jako tytuł autobiografii.

“You’re not signing anymore”.

Dlaczego już nie śpiewacie? To ulubione pytanie fanów rywali. Wykonuje się je na modłę walijskiego utworu „Cwm Rhondda”, który na polski można tłumaczyć jako “Prowadź mnie, o Zbawicielu” lub “Manna z nieba”. Piosenkę napisał górnik John Hughes na początku XX wieku. W tym czasie podobne hymny nie należały tylko do rytuału kościelnego, ale śpiewano je także w trakcie świeckich spotkań. Wkrótce trafił także na trybuny piłkarskie. Na tę samą modłę śpiewa się “Widzimy jak się wymykanie” oraz “Kibicujemy swojej lokalnej drużynie”.

“Glory, glory Tottenham Hotspur”.

Chwała, chwała dla Tottenhamu. Lub Manchesteru United, lub Leeds United. Wszystkie te trzy kluby wykorzystują podobną melodię i tekst jako swoje hymny. Ale to szkockie Hibernian ma prawo przypisywać sobie palmę pierwszeństwa do tej melodii. Inspirowana jest znaną piosenką “Glory, Glory Alleluja” z amerykańskiej wojny secesyjnej. “Glory, Glory to the Hibees” pojawiło się w Szkocji już w latach 50. Wersja fanów Tottenhamu datowana jest na następną dekadę, kiedy to Koguty seryjnie zdobywały trofea w Anglii. Leeds zaczęło śpiewać swoją wersję w okolicach 1968 roku, a Manchester United pokazał się z nią na początku lat 80. Swój pomysł na ten utwór mają także fani rywali, którzy “Glory, Glory…” Wymieniają z łatwością na “Kim do k***y nędzy jest…”.

“Here we go”.

Nadciągamy. Trudno o prostszy i klarowny tekst. Jego korzenie znów sięgają Stanów Zjednoczonych i oficjalnego marszu tego kraju. Melodię skomponował John Philip Sousa w 1896 roku w trakcie, o ironio, wakacji w Europie. Na tę samą modłę przedrzeźnia się drużyny, które spadły z ligi. Wystarczy krótkie „Wy na dno”. Takie samo tempo utrzymują fani drużyn z nazwą złożoną z trzech sylab jak Everton lub Tottenham.

“When the saints go marching in”.

Gdy święci będą maszerować. Brzmienie tego utworu, spopularyzowanego przez Louisa Armstronga, bierze się z amerykańskiej muzyki gospel, którą później przyjęły także grupy jazzowe. W Nowym Orleanie utwory gospel i hymny często stają się częścią mniej oficjalnego nurtu. Zwykło się je także grać w trakcie marszów pogrzebowych. W Anglii najmocniej kojarzy się z ekipą Southamptonu. Po raz pierwszy na stadionie Świętych pojawił się w latach 50. W piłkarskim leksykonie pieśni słowo “Saints” ulega też zmianie na “Reds”, “Blues” lub “Spurs”, w zależności od miejsca jej wykonywania.

“There’s only one (nazwisko)”.

Bo on jest tylko jeden. Tę piosenkę można dopasować do nazwiska praktycznie każdego gracza (być może głupio zabrzmi w przypadku Jana Vennegoora of Hesselinka). Melodia bierze się ze słynnej “Guantanamery”, kubańskiej piosenki z lat 20., Która opowiada o niezwykłej historii kobiety z Guantanamo. Ta zapadła w pamięć kompozytorowi Jose Fernandezowi, gdy przyniosła mu… Kanapkę. Do Wielkiej Brytanii utwór przybył na dobre w 1966 roku, gdy za jego interpretację wzięła się grupa The Sandpipers. Później, jak wiele hitów lat 60., Przeniosła się na stadiony. W Anglii na tę samą melodię wykonuje się przyśpiewki “Śpiewacie tylko wtedy, gdy wygrywacie” oraz “Zostaniesz zwolniony następnego ranka”.

Explore more:  Holder nie dał się namówić na powrót do Poole Pirates

“We’ve got (nazwisko)”.

Mamy go w składzie. Ilu kibiców zdaje sobie sprawę, że niezależnie od ciągu dalszego (Mamy Mourinho, Mamy więcej fanów niż wy, Mamy wasz sprzęt grający…) Wykonują utwór w melodii opery Verdiego? Bierze się ze słynnego “La Donna e Mobile (Kobieta zmienną jest)” z “Rigoletto”, tragicznej opowieści o garbatym błaźnie, które premierę miało w 1851 roku. Piłka nożna zainteresowała się tą melodią dużo później, gdy spopularyzowały ją kolejne reklamy telewizyjne.

“You’ll never walk alone”.

Nigdy nie będziesz szedł sam. W 1945 roku na deskach Broadwayu pojawił się musical “Carousel”, gdzie swoje utwory napisali słynni Rodgers i Hammerstein. Hitową i najbardziej popularną wersję nagrała grupa Gerry and the Pacemakers w 1963 roku. Do dziś istnieją spory, kiedy po raz pierwszy zaśpiewali ją kibice Liverpoolu, którzy swoje interpretacje popowych hitów pokazywali przez całe lata 60. Autor noweli “Red or Dead” David Peace uznał, że stało się to w 1963 roku po przegranym półfinale Pucharu Anglii z Leicester. Trzy lata później przejęli ją także fani Celticu Glasgow, którzy śpiewali “You’ll Never Walk Alone” po zwycięstwie w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów na Anfield. Do dziś słychać ją także na kilku niemieckich stadionach. Ale więź tej melodii z Liverpoolem nie ma sobie równych w świecie muzyki i sportu.

“The Pompey chimes”.

Zegary Pompey to znana melodia, która wygrywa co 15 minut z wieży Guildhall w Portsmouth. Wkrótce po ukończeniu budowli w 1890 roku kibice popularnego wówczas klubu Royal Artillery FC zaczęli śpiewać razem z dźwiękiem zegarów. Było to możliwe dzięki bliskiemu sąsiedztwu wieży z ich stadionem. Podobny zwyczaj wkrótce przyjął się wśród sympatyków Portsmouth na nowym obiekcie Fratton Park, położonym nieco ponad kilometr od Guildhall. Pierwszy tekst piłkarskiej wersji utworu pochodzi z 1901 roku, gdy śpiewało się: “Naprzód Pompey / Jeszcze tylko jeden gol / Jesteśmy na dobrej drodze / Halo, halo”.

“On the ball, City”.

City przy piłce. – Zacznijcie grę, zróbcie wyrzut. Odrobinę ćwiczeń. Gramy po ziemi w niesamowitym tempie. Brawo, wygrywamy lub umieramy – śpiewają fani Norwich w jednej z najstarszych wciąż aktualnych piosenek stadionowych. Jej treść wyprzedza nawet powstanie klubu w 1902 roku. Przyjmuje się, że napisał ją piosenkarz Albert Smith w końcówce XIX wieku i początkowo służyła jako hymn kilku lokalnych zespołów. Norwich City przejęło ją zaraz na starcie swojego istnienia.

“The Blaydon races”.

Wyścigi w Blaydon to hymn zwolenników Newcastle United. Treść odnosi się do wspomnień z udanej wyprawy („dwa podbite oka i złamany nos”) na wyścigi konne w Blaydon położonym w okolicach Newcastle. Własną wersję mają także inne kluby, w tym Manchester United. Historia tej piosenki liczy ponad 150 lat. Napisał i wykonał ją w 1862 roku Geordie Ridley.

“I’m forever blowing bubbles”.

Już zawsze będę robił bańki mydlane. Broadwayowski musical “The Passing Show” z 1918 roku dał światu dwie rzeczy: utalentowanego młodego tancerza o imieniu Fred Astaire oraz tę piosenkę. Musical był wielkim hitem, tancerz stał się ikoną kina, a utwór zasłynął po drugiej stronie Atlantyku, gdzie osiągnął wielką popularność w angielskich salach koncertowych. Już w latach 20. O bąbelkach śpiewano chóralnie przed meczami West Hamu. Melodia szybko została uznana za klubowy hymn.

“Volare”.

Vieira, Hoo-oh-oh, jego kraj to Senegal, jego klub to Arsenal – zwykli ryczeć miłośnicy Kanonierów o znakomitym francuskim pomocniku. Kto zebrany na trybunach Highbury zdawał sobie sprawę, że wyrazy uwielbienia wobec Patricka Vieiry odbywały się w rytm piosenki z Eurowizji z 1958 roku? Przyjęło się nazywać ją po prostu “Volare”, ale oryginalny włoski tytuł brzmi “Nel Blu Dipinto Di Blu (W niebieskim, pomalowanym na niebiesko)”. Tekst napisał późniejszy wykonawca Domenico Modugno. Nie wygrał Eurowizji, ale stworzył międzynarodowy hit, który doczekał się wielu adaptacji. Szczyt kreatywności tekstu na angielskich trybunach osiągnięto w przypadku pochwał wobec napastnika Romelu Lukaku. “Lukaku, Hoo-oh-oh, He came from Stamford Bridge, He’s bigger than a fridge. (Lukaku, przybył ze Stamford Bridge, a jest większy niż lodówka)”.

“Carefree”.

“Carefree, wherever we may be, We are the famous CFC” (Beztroscy, gdziekolwiek nie jesteśmy, to my, słynne CFC) – tak zaczyna się hymn Chelsea Londyn, który wykonuje się w rytm “Simple Gifts” skomponowanego w 1848 roku przez członków religijnej sekty Shakers. Melodia pozostała niezauważona do lat 60., Gdy angielski tekściarz Sydney Carter wykorzystał ją do swojej piosenki “Lord of the Dance”. Do śpiewnika Chelsea utwór “Carefree” trafił na początku lat 80. I od tamtej pory doczekał się wielu reedycji, choćby w wykonaniu sympatyków Manchesteru United.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:FourFourTwo.

FourFourTwo

Data utworzenia:.

8 września 2014, 19:05.