Bliscy Ołeksandra Szeweluchina walczą w Ukrainie. Jego żona musiała uciekać z Kijowa

Piłka nożna.

Osiem lat temu, gdy Rosja napadła na Krym Ołeksandr Szeweluchin dostał powołanie do ukraińskiej armii. Były piłkarz Górnika Zabrze wciąż mieszka w naszym kraju, a kilkanaście dni temu przeżył koszmarne chwile. W niebezpieczeństwie znalazły się bowiem jego żona i dwie córki, które wybuchająca wojna zastała w Kijowie niedaleko ostrzeliwanego lotniska. W obronie stolicy Ukrainy walczą teraz jego najbliżsi, w tym jego tata. — Zawsze byli w Kijowie i nie zamierzają go opuszczać. Nie odpuszczą i będą walczyć do samego końca — mówi Szeweluchin w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

Bliscy Ołeksandra Szeweluchina walczą w obronie Ukrainy
Bliscy Ołeksandra Szeweluchina walczą w obronie Ukrainy (Foto: MICHAL STANCZYK / CYFRASPORT/NEWSPIX.PL / newspix.pl)
  • Gdy osiem lat temu Rosja zaatakowała Krym o Ołeksandra Szeweluchina upomniała się ukraińska armia. Ukraiński piłkarz grał wówczas w Górniku Zabrze. Teraz sam na własnej skórze doświadczył wojny. Gdy Rosjanie zbombardowali m.In. Lotnisko w Kijowie w stolicy Ukrainy przebywała jego żona i dwie córki.
  • Udało im się szczęśliwie powrócić do Polski, gdy walki rozgorzały na dobre, ale na froncie pozostali jego bliscy. W obronie Kijowa walczą m.In. Jego ojciec i brat, a także brat jego małżonki. — Zawsze byli w Kijowie i nie zamierzają go opuszczać. Nie odpuszczą i będą walczyć do samego końca — podkreśla drugi trener GKS-u Jastrzębie.
  • Szeweluchin sam zaangażowany jest w pomoc swoim rodakom. Codziennie odbiera dziesiątki telefonów, w tym również od piłkarzy, z którymi grał w lidze ukraińskiej.
  • Atak Rosji na Ukrainę [RELACJA NA ŻYWO].
  • Adrian Heluszka (Przegląd Sportowy Onet): Jakie informacje docierają obecnie do pana od rodziny z Ukrainy?

    Explore more:  mexico national football team vs cameroon national football team lineups

    Ołeksandr Szeweluchin (drugi trener GKS-u Jastrzębie, były piłkarz Górnika Zabrze): Od bliskich wiem, że sytuacja nie jest dobra. Ukraina się trzyma, ale w częściach wschodniej i południowej sytuacja jest dramatyczna. Niektóre miasta są doszczętnie rozbite i zniszczone. Ludzie opuścili swoje mieszkania i domy. Rosjanie nie zamierzają zawracać, czy ustępować. Raczej będą okupować to terytorium i starać się przyłączyć je do siebie.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo.

    Dużo telefonów otrzymuje pan od swoich rodaków z prośbą o pomoc?

    Codziennie dostaję telefony. We wtorek też kolejne osoby dzwoniły. Kontaktują się ze mną zawodnicy, z którymi grałem w Ukrainie. Rozmawiałem choćby z jednym chłopakiem, z którym graliśmy razem w Mariupolu. Wiele ukraińskich rodzin musiało opuścić swoje domy i uciekać. Słyszymy statystyki, że ponad 1 mln osób przedostało się już do Polski, a liczba będzie jeszcze na pewno rosła.

  • Sprawdź: CAS otrzymał odwołanie Rosjan. Domagają się wstrzymania decyzji FIFA na czas postępowania.
  • Czy członkowie pana rodziny przebywający w Ukrainie są bezpieczni?

    Mój tata jest w obronie terytorialnej, a mama jest w domu i zapowiedziała już, że nigdzie nie wyjedzie. Nasi dobrzy znajomi z Kijowa przenieśli się do niej do mieszkania. Wszyscy razem tam nocują. Są tam też moje dwie siostry, dobry kolega naszej rodziny z dzieciństwa. Z moją mamą mieszkają zatem cztery osoby dorosłe. Brat walczy w obronie Kijowa, podobnie brat mojej żony. Zawsze byli w Kijowie i nie zamierzają go opuszczać. Nie odpuszczą i będą walczyć do samego końca. A jaki będzie koniec, to tego nie wiemy.

  • Zobacz również: Władimir Kliczko dla Onetu: przywykam do zasypiania przy dźwiękach wybuchów.
  • Nikt oczywiście w tej chwili nie myśli w Ukrainie o sporcie. Pewnie długo się to nie zmieni. Czy jest pana zdaniem szansa, by liga ukraińska się odrodziła w ciągu najbliższych kilku lat?

    Explore more:  PŚ: pięciu Polaków w konkursie na "mamucie", Stoch zawiódł

    Możemy dopiero o tym myśleć i cokolwiek planować, kiedy się to wszystko skończy. Też dużo zależy, jaki będzie efekt tej całej sytuacji. Na razie nie ma w ogóle o czym rozmawiać, bo obecnie piłka nożna w Ukrainie nie istnieje. Ten temat jest zdecydowanie na dalszym planie.

    Wystartowały już rozgrywki Fortuna 1 Ligi. Czy może się pan w obecnej sytuacji w ogóle skupić na piłce nożnej i swoich obowiązkach zawodowych w klubie z Jastrzębia?

    Staram się to oddzielić. Jak jadę do Jastrzębia, to staram się w pełni koncentrować na swoich obowiązkach. W domu podobnie, próbuje poświęcić czas na to, by odpowiednio się przygotować. Jest ciężko, bo ciągle się martwię. Cały czas odczuwam niepokój. Jeśli nie u mnie, to u żony. Cały czas odbieramy różne telefony i martwię się o swoją ojczyznę. Bardzo mi przykro z powodu tego, co się dzieję. Jesteśmy zostawieni sami sobie pod względem konkretnej pomocy. To, co Polacy robią dla nas, to naprawdę zawsze będziemy wdzięczni. Niestety, taka pomoc nie wygra tej wojny z Rosją. Z informacji, które mam, to niestety tracimy ukraińskie miasta na wschodzie i południu. Ten smutek z tego powodu się wzmaga.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

    Data utworzenia:.

    8 marca 2022, 18:22.

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet.

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet.