Bacsinszky: nabiegałam się jak królik

Timea Bacsinszky nie podziela opinii, że wygrany 6:1, 6:1 mecz z Agnieszką Radwańską poszedł jej jak z płatka. – Może to wyglądało na łatwe zwycięstwo, ale musiałam sporo się napocić – zastrzegła pierwsza rakieta Szwajcarii, która w barażu z Polską o Grupę Światową Pucharu Federacji dała swojej reprezentacji prowadzenie 2:1.

Bacsinszky: Nabiegałam się jak królik
Bacsinszky: Nabiegałam się jak królik (Foto: Reuters (pulsstock: 886ab358))

Oba mecze z siostrami Radwańskimi Timea Bacsinszky rozstrzygnęła dokładnie w 68 minut. W sobotę pokonała Urszulę 6:2, 6:1, w niedzielę oddała o jednego gema mniej Agnieszce.

– Ale mnie nie za bardzo obchodzi wynik. Dla mnie najważniejsze jest to, że za każdym razem, gdy wychodzę na kort, chcę znaleźć receptę na to, by odnieść zwycięstwo. Nawet jeśli w trzecim secie jest 7:6 po tie-breaku, to liczy się tylko, że odnosisz zwycięstwo. Nie ma znaczenia, czy wyżej o jednego gema czy dwa. Cyferki nie mają znaczenia – podkreśliła Timea Bacsinszky, przypominając swoje perypetie z tego sezonu.

– Grałam z Anną Tatiszwili w Australian Open. Ona była mniej więcej 150. W rankingu, a uporałam się z nią dopiero w trzech setach, ponieważ ona grała bardzo dobrze. Z kolei dzień wcześniej pokonałam Jelenę Janković 6:1, 6:4, tak że wynik nie ma znaczenia. Najważniejsze jest, żeby być pokornym i znaleźć sposób na to, by wygrać, niezależnie jak – dodała.

Bacsinszky przyznała, że przed meczem z Agnieszką Radwańską konsultowała się z Martiną Hingis, która grała przeciwko najlepszej polskiej tenisistce dzień wcześniej, ale w zasadzie tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że plan, jaki sobie nakreśliła na niedzielny pojedynek, jest słuszny.

Explore more:  phoebus high school football

– Już wcześniej miałam pomysł na to, jak chcę zagrać z Agnieszką. Martina tylko potwierdziła, że wszystko, co zaplanowałam, to dobry sposób na to, by ją pokonać – powiedziała Timea Bacsinszky.

– Agnieszka też była skoncentrowana na tym, żeby wygrać. Cały czas szukała rozwiązania, żeby mnie złamać. To może wyglądało na łatwe zwycięstwo, ale musiałam się napocić na korcie, pokazać moje królicze umiejętności. Było ciężko, ona dobrze gra kątowo, dlatego musiałam mieszać swoją grę, by nie mogła mnie odczytać. Może to wyglądało na łatwe zwycięstwo, ale musiałam w to włożyć mnóstwo pracy – zapewniła pogromczyni Agnieszki Radwańskiej.

Z Zielonej Góry Łukasz Przybyłowicz, Eurosport.Onet.Pl.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Data utworzenia:.

19 kwietnia 2015, 16:21.