Artur Boruc: Dostałem mocno po dupie

Polacy za granicą.

Pewnie rzucę papierosy i przestanę pić wódkę, schudnę dwadzieścia kilogramów. Zrobiłbym też coś dla świata – poniedziałkowy “Przegląd Sportowy” przynosi niezwykle szczery wywiad z Arturem Borucem.

Rozmawiał SERGIUSZ RYCZEL, komentator nSportu..

28 grudnia 2009, 10:05..

| Aktualizacja 28 grudnia 2009, 10:06.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Ostatnio mniej Artura Boruca w mediach. Chyba przestał je interesować Boruc bramkarz. Ważniejszy był Boruc aferzysta i człowiek upadły.

ARTUR BORUC:.

PS: Pański rozwód przeszedł w zasadzie bez echa. Zależało panu na tym, aby tak było? A może po prostu dziennikarzy już tak bardzo ta sprawa nie interesowała?

Nie wiem, czy was to interesowało, czy nie. To moje prywatne sprawy i uważam, że każdy człowiek ma prawo do tego, by decydować o swoim życiu i robić to dla siebie, a nie dla innych.

PS: Jest pan w stanie zapomnieć o tym wszystkim, co było złe w tych ostatnich kilkunastu miesiącach? O bólu, który musiał pan czuć, o rodzinie, która się panu rozpadła?

Nie potrafię o tym wszystkim zapomnieć. Sam moment podpisania aktu rozwodu to pewna ulga, ale od wszystkiego nie można się całkowicie odciąć. W Polsce pozostał przecież mój synek, który mieszka z moją byłą żoną. Bardzo go kocham i choćby z tego powodu cały czas mam kontakt z tym, co było częścią mojego życia przez tyle lat. Z wieloma osobami zerwałem stosunki, a z niektórymi staram się je ograniczyć do minimum. To dotyczy też mojej byłej żony. Ujmijmy to tak: ci, którzy są w moim życiu najważniejsi, zostali przy mnie. Moi przyjaciele, moja najbliższa rodzina, mój synek Alex, Sara, Olivia.

PS: Jak często widuje pan synka?

Mam umowę z menedżerem Celticu Tonym Mowbrayem, że mogę lecieć do Polski za każdym razem, gdy jest to fizycznie możliwe. Chciałbym być z Alexem jak najczęściej, ale, niestety, nie w każdym tygodniu jest to realne. To jest trudne, ale sam zdecydowałem się na takie życie, więc nie ma powodu, bym teraz się żalił.

PS: Najbliżej pana jest teraz Sara. To pańska dziewczyna? Narzeczona?

Ta kwestia pozostaje jeszcze do skorygowania (śmiech). Powiedzmy, że oficjalnie dziewczyna. Zresztą nazywajcie to sobie, jak chcecie.

PS: Czy zatem dzięki kobiecie pańskiego życia to życie stało się lepsze, bardziej poukładane? Czy teraz jest takie, jakie być powinno?

Na pewno tak. Jeśli chodzi o moje życie osobiste, to czuję się cudownie. A kariera piłkarska? No cóż, to już trochę inna sprawa. Ostatnio przeszkadzały mi kontuzje. Urazu uda nabawiłem się we wrześniowym meczu z Irlandią Północną w Chorzowie, a kolano bolało mnie od dłuższego czasu. Nadal zresztą nie jest idealnie.

Explore more:  Żużel: Tomasz Gollob pochwalił się zdjęciem, na którym... stoi

PS: Z pańską karierą w ogóle coś jest nie tak. Gdy przeżywał pan ogromne problemy w życiu osobistym, grał pan w Lidze Mistrzów i w reprezentacji Polski. Oczywiście i wtedy przytrafiały się kłopoty, do których bramkarz nie powinien wracać myślami, ale one są już za panem. Teraz z kolei prywatnie jest wszystko ułożone, ale Celtic nie gra już w pucharach, a w reprezentacji nie widzi pana Franciszek Smuda.Nie do końca tak to wygląda. To prawda, że w Lidze Europejskiej spisaliśmy się słabo, a w reprezentacji nie zagrałem już od września. Najpierw zdecydował tak Stefan Majewski, a teraz przeszkodziła mi kontuzja, po której jednak wróciłem już do gry. Mam 29 lat i ambicje, aby jeszcze wyżej zawiesić sobie poprzeczkę i sprawdzić się w jeszcze silniejszym klubie. No, ale na razie skupiamy się na tym, by odebrać mistrzostwo Rangersom.

PS: Dotrwa pan do końca sezonu w Celticu?

Jasne!

PS: Nie mam na myśli tego, że Mowbray mógłby pana odsunąć od składu, ale to że za półtora roku kończy się panu kontrakt. Bardzo wiele mówi się, że Borucem zainteresowany jest Tottenham. W drugą stronę miałby powędrować Robbie Keane. Jest coś na rzeczy?

Nie mam pojęcia i mówię to zupełnie szczerze. Dowiedziałem się o tym kilka dni temu na treningu od trenera bramkarzy. Mówił, że gdzieś to przeczytał. Ze mną oficjalnie nikt nie rozmawiał. A o to, czy Celtic chce mnie sprzedać, należałoby zapytać menedżera i prezesów. Ja nic o tym nie wiem. Prawdę mówiąc, nie jestem przekonany, że przeprowadzka do innego klubu zimą byłaby dobrym pomysłem.

PS: Heurelho Gomes to pańskim zdaniem dobry bramkarz?

Dlaczego akurat on?

PS: Bo to obecny golkiper Tottenhamu. Nie jest pewne, czy Carlo Cudicini wróci do gry.

W takim razie jeżeli ten Gomes gra w takim klubie jak Tottenham, to musi być dobry.

PS: Idzie pan twardo w zaparte, tymczasem dziennikarze nierzadko mają informację z pierwszej ręki, czyli od samych menedżerów zajmujących się transferami.

A to ciekawe, bo ja od wielu lat sam jestem swoim menedżerem i z nikim na temat mojej sytuacji transferowej nie rozmawiałem (śmiech).

PS: Przyjmijmy więc, że to czysto hipotetyczna propozycja. Byłby pan nią zainteresowany?

Tottenham to bardzo dobry i duży klub, z siedzibą w Londynie. Oznacza to, że bardzo poważnie bym się nad taką ofertą zastanowił. Teraz jednak nie zawracam sobie tym głowy.

PS: A czy nie jest tak, że po tych wszystkich życiowych przejściach nie chce pan znów robić wokół siebie zamieszania i woli spokojnie pomieszkać w pięknym domu pod Glasgow?

Explore more:  Dziewczyna Piotra Żyły urzekła swoich fanów. Tak spędza ostatni weekend wakacji

Nie, nie w tym rzecz. Wybrałem taki zawód i wiem, czego się ode mnie wymaga. Takie już życie piłkarza, że raz jest się tu, a za chwilę w innym miejscu. Przeprowadzka nie jest żadnym problemem. Na razie po prostu nie ma o czym mówić. To prawda, że od czasu do czasu ktoś się ze mną kontaktował i były to zapytania z silnych klubów, ale nigdy nie było konkretów. A teraz nie ma nawet zapytań, więc nie ma się nad czym zastanawiać.

PS: Kiedyś był pan prawdziwą gwiazdą.

Jestem piłkarzem Celticu Glasgow i nie obchodzi mnie, co myślą o mnie inni. Miałem trochę słabszy okres, dokuczały mi kontuzje. Ludzie szybko zapominają. Nic na to nie poradzę.

PS: Zapomnieli też o panu w reprezentacji. Bardzo boli?

Nikt nie ma takich możliwości, by na odległość zadawać ból, więc Franciszek Smuda bólu mi nie sprawia. Widocznie zarówno on jak i Stefan Majewski uważali, że w Polsce są ode mnie lepsi bramkarze. OK. Nie polemizuję, nie ma sensu się żalić.

PS: Więc jednak czuje pan, że Smuda nie przepada za talentem Artura Boruca.

Nikt z obecnego sztabu kadry się ze mną nie kontaktował. Ani wcześniej Majewski, ani później Smuda. Co mam więc myśleć?

PS: Miał odwiedzić pana trener reprezentacyjnych bramkarzy Jacek Kazimierski. Odwiedził?

Nie. Nie było żadnego kontaktu.

PS: Miał do pana przyjechać i powiedzieć, co musi pan zrobić, by wrócić do reprezentacji. Domyśla się pan, jakie to mogą być warunki?

Nie mam pojęcia. Pewnie mam wrócić do formy, którą prezentowałem przed kontuzją.

PS: To oczywiście też, ale przede wszystkim ma pan nabrać sportowej sylwetki.

Ha, ha. Jeśli w reprezentacji będą grali tylko piłkarze o pięknych sylwetkach, to nie jestem pewien, czy to najlepszy sposób na podniesienie sportowego poziomu drużyny. A mówiąc poważnie, nie uważam, by z moją sylwetką było coś nie tak. Jest, jaka jest.

PS: Nigdy nie miał pan problemów z nadwagą?

Swego czasu być może było tego trochę za dużo, ale nie teraz. Czuję się bardzo dobrze.

PS: To co w takim razie może panu pomóc w powrocie do reprezentacji?

Z tego co pan mówi, to chyba tylko liposukcja.

PS: Co takiego?

Liposukcja. Czyli odsysanie tłuszczu (śmiech).

PS: Skąd pan zna ten termin?

Zrobiłem sobie coś takiego przed EURO 2008 i dlatego tak dobrze na nim broniłem (śmiech).

PS: Dobrze, zamykamy sprawę ciężaru ciała Artura Boruca. Rok temu twierdził pan uparcie, że życie prywatne nie ma żadnego wpływu na postawę w bramce i że tych pańskich bramkarskich błędów nie było znowu aż tak wiele.

Przez ostatni rok dostałem od życia mocno po dupie, więc zmieniłem zdanie.

PS: Czuje się pan dojrzalszym człowiekiem i piłkarzem?Przede wszystkim dojrzalszym człowiekiem. Pewnych błędów zapewne nigdy już nie popełnię. Z kolei jestem też przekonany, że aby dobrze grać, piłkarz musi mieć wszystko poukładane. I w głowie, i w domu.

Explore more:  Zaszufladkowano ją jako "czarny charakter". FBI pomogło jej uciec z ojczyzny

PS: Wróćmy jeszcze na chwilę do reprezentacji. Gdyby na zgrupowaniu kadry przyszło panu rywalizować o miejsce w składzie na przykład z Wojtkiem Szczęsnym, nie czułby się pan nieswojo? Nie pomyślałby pan, że z takim młokosem nie powinien rywalizować wielki Artur Boruc?Nie. Zdaję sobie sprawę, że nikt nie gra w reprezentacji za zasługi. Każdy musi sobie wywalczyć miejsce w składzie. Mówiłem już, że czuję się na siłach, by grać w piłkę na najwyższym poziomie przez kilka najbliższych lat i nie muszę się obawiać rywalizacji.

PS: Powrót do kadry to pańskie marzenie?

Oczywiście, że tak. To zawsze był priorytet. Każdy piłkarz o tym myśli. A jeśli na dodatek w kadrze grało się przez tyle lat, to trudno się poddać.

PS: Ponowna gra w reprezentacji Polski to pewnie jedno z pańskich noworocznych postanowień. Jakie są inne?

Niech pomyślę… Pewnie rzucę papierosy i przestanę pić wódkę, schudnę dwadzieścia kilogramów. Zrobiłbym też coś dla świata. Załatam czarną dziurę, powalczę z głodem w Etiopii.

PS: Nie przesadza pan trochę?

Nie, nie. O, zostanę też wolontariuszem Czerwonego Krzyża (śmiech).

PS: Ale ja pytam poważnie. Ważniejsze jest teraz dla pana życie osobiste czy kariera?

Jedno z drugim się łączy. Na razie w domu czuję się świetnie i niczego mi nie brakuje. Na pewno chcę grać w reprezentacji. Jeśli będzie chciał mnie klub silniejszy niż Celtic, również podejmę wyzwanie. Najważniejsze, aby móc spokojnie żyć, być szczęśliwym i pracować. Chcę zadbać o to, by w moim życiu prywatnym nic już się nie popsuło. Nie jestem niepokornym odmieńcem, jakiego widziałyby we mnie media. Może jestem czasami lekkoduchem, ale twardo stąpam po ziemi i znam swoje miejsce w szyku.

PS: Jak i gdzie spędził pan święta?

Tradycyjnie, czyli bardzo rodzinnie, a ponieważ w drugi dzień świąt graliśmy mecz (wygrana 2:0 z Hamilton – przyp. Red.) I na świętowanie nie było zbyt wiele czasu, to Wigilię przygotowaliśmy wspólnie z Sarą w naszym domu w Glasgow. Przyjechały obie rodziny – moja i Sary. W sumie czternaście osób. Dobrze, że przed Wigilią miałem dzień wolny, bo był czas, by wszystko porządnie przygotować.

PS: To były dla pana podobno wyjątkowe święta.

Tym razem po raz pierwszy spędziłem je z rodziną mojej ukochanej, więc rzeczywiście były one szczególne. Było ciepło i rodzinnie.

PS: Czego i komu chciałby pan życzyć w Nowym Roku?

Pomyślności w 2010 roku wszystkim kibicom Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec!

PS: Tylko im?

(Śmiech) I wszystkim kibicom reprezentacji Polski.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:PrzegladSportowy.Pl.

Data utworzenia:.

28 grudnia 2009, 10:05..

Rozmawiał SERGIUSZ RYCZEL, komentator nSportu..